Od lat kocham kogoś z kim nie mogę być i gdybym na tego faceta czekała to bym się nie doczekała. Mój mąż wie o wszystkim i długo walczył o to abym była z nim. Udostępnij ten post Jeśli lubisz przyjaciela, który nie lubi cię z powrotem w ten sposób, zobowiązać się tylko do bycia ich przyjacielem lub może ponownie zbadać, czy mogą być w twoim życiu.Nie możesz przestać kogoś lubić, jeśli nie możesz przestać wyobrażać sobie siebie razem. Tłumaczenia w kontekście hasła "kim nie" z polskiego na angielski od Reverso Context: kim nie jesteś, nie wiem kim, nie wie kim, nie wiesz kim, nie wiem kim jesteś Obejrzałem ten film na TVP Kultura. To mój pierwszy kontakt z twórczością Bergmana. Nie zamierzam udawać kogoś kim nie jestem i wygłaszać peanów na cześć wybitnego twórcy. Moja ocena wynika z subiektywnych odczuć a nie powszechnego uznania tego dzieła za wysoce wartościowe. . Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2019-07-08 14:45:14 Ostatnio edytowany przez kameah (2019-07-08 14:46:19) kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Temat: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję..Od mojego rozstanie upłynął formalnie już miesiąc, jednak w praktyce są to dwa miesiące. To on mnie rzucił, po 2 latach związku. Rozstaliśmy się w spokojnej atmosferze, jak dorośli ludzie. Swoje przeszłam- płacz, rozpacz, kilka butelek wina. Nie załamałam się. Wyjechałam na cudowne wakacje, zajęłam się sobą, odpoczęłam, przemyślałam kilka spraw. Niby jest ok. Na zewnątrz na pewno tak to wygląda. A jednak, gdzieś głęboko w środku nie mogę się pogodzić z tym wszystkim. Dlatego piszę. Po rozstaniu dużo tu czytałam wątków i wiem, że na tym forum można otrzymać wsparcie, poradę i taką uczciwą szczerość, bez owijania w bawełnę. Gdzieś w środku wszystko się we mnie kotłuje. Jestem zła na siebie, zła na niego, jeszcze bardziej zła na jego "życzliwą rodzinkę" (na czele z fałszywą siostrą hipokrytką). W dodatku tęsknię za nim strasznie i mimo wszystko nadal go kocham Takie typowe, rozstaniowe emocje. Znam je dobrze, to nie pierwsze moje rozstanie. Coś jednak dodatkowo zakłóca mój spokój. On do samego końca twierdził, ze mnie kocha, jednak nie chce być ze mną. Wiem, że mówił to szczerze. Wiem, że nie chodzi o inną kobietę (no chyba, że o siostrę, wzór cnót wszelakich). Nie mogę przestać myśleć o tym. Jak można kogoś kochać i go zostawiać przy pierwszych poważniejszych problemach w związku? Czy to niedojrzałość, czy może wręcz odwrotnie, oznaka dojrzałości? A może on nie wie co to miłość, myli ją z innymi emocjami, lub zwyczajnie kłamie? Nie wiem, nie rozumiem.. moi poprzedni ex puki kochali- walczyli, ja to samo. A on kocha, cierpi, ale się wycofuje. Byłoby znacznie łatwiej bez tej świadomości. Kończy się miłość, kończy się związek- bolesne, ale zrozumiałe. Tymczasem tu związek się kończy, a miłość trwa według niego. Tak mówił miesiąc temu. Jak jest teraz- nie wiem. Nie zgodziłam się na utrzymywanie kontaktu. On milczy jak zaklęty, a ja w swojej głowie prowadzę z nim nieustanny dialog, próbuję go przekonać, że puki jest miłość, jest szansa. Nie kontaktuję się z nim, zadręczam siebie. Nie wiem czemu tak drążę ten temat. Obawiam się, że tli się we mnie jakaś nie do końca uświadomiona nadzieja, że może jednak on opamięta się, przemyśli to, zrozumie.. Wiem, że nie wrócimy już do siebie i on bezpowrotnie stracił moje zaufanie, ale tak bardzo za nim tęsknię.. Byłoby mi łatwiej, gdyby on przestał mnie kochać/nigdy nie kochał, zdradził, okłamał, cokolwiek. Jednak on kocha, tylko.. no własnie tylko cholera jasna co??! Trzeba za wiele dać z siebie, za bardzo się postarać? Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i pomoże mi zrozumieć. 2 Odpowiedź przez Szkot 2019-07-08 14:56:50 Szkot Net-facet Nieaktywny Zawód: Bezpieczniak Zarejestrowany: 2016-05-04 Posty: 573 Wiek: 40 lat minęło... Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. kameah napisał/a:Od mojego rozstanie upłynął formalnie już miesiąc, jednak w praktyce są to dwa miesiące. To on mnie rzucił, po 2 latach związku. Rozstaliśmy się w spokojnej atmosferze, jak dorośli ludzie. Swoje przeszłam- płacz, rozpacz, kilka butelek wina. Nie załamałam się. Wyjechałam na cudowne wakacje, zajęłam się sobą, odpoczęłam, przemyślałam kilka spraw. Niby jest ok. Na zewnątrz na pewno tak to wygląda. A jednak, gdzieś głęboko w środku nie mogę się pogodzić z tym wszystkim. Dlatego piszę. Po rozstaniu dużo tu czytałam wątków i wiem, że na tym forum można otrzymać wsparcie, poradę i taką uczciwą szczerość, bez owijania w bawełnę. Gdzieś w środku wszystko się we mnie kotłuje. Jestem zła na siebie, zła na niego, jeszcze bardziej zła na jego "życzliwą rodzinkę" (na czele z fałszywą siostrą hipokrytką). W dodatku tęsknię za nim strasznie i mimo wszystko nadal go kocham Takie typowe, rozstaniowe emocje. Znam je dobrze, to nie pierwsze moje rozstanie. Coś jednak dodatkowo zakłóca mój spokój. On do samego końca twierdził, ze mnie kocha, jednak nie chce być ze mną. Wiem, że mówił to szczerze. Wiem, że nie chodzi o inną kobietę (no chyba, że o siostrę, wzór cnót wszelakich). Nie mogę przestać myśleć o tym. Jak można kogoś kochać i go zostawiać przy pierwszych poważniejszych problemach w związku? Czy to niedojrzałość, czy może wręcz odwrotnie, oznaka dojrzałości? A może on nie wie co to miłość, myli ją z innymi emocjami, lub zwyczajnie kłamie? Nie wiem, nie rozumiem.. moi poprzedni ex puki kochali- walczyli, ja to samo. A on kocha, cierpi, ale się wycofuje. Byłoby znacznie łatwiej bez tej świadomości. Kończy się miłość, kończy się związek- bolesne, ale zrozumiałe. Tymczasem tu związek się kończy, a miłość trwa według niego. Tak mówił miesiąc temu. Jak jest teraz- nie wiem. Nie zgodziłam się na utrzymywanie kontaktu. On milczy jak zaklęty, a ja w swojej głowie prowadzę z nim nieustanny dialog, próbuję go przekonać, że puki jest miłość, jest szansa. Nie kontaktuję się z nim, zadręczam siebie. Nie wiem czemu tak drążę ten temat. Obawiam się, że tli się we mnie jakaś nie do końca uświadomiona nadzieja, że może jednak on opamięta się, przemyśli to, zrozumie.. Wiem, że nie wrócimy już do siebie i on bezpowrotnie stracił moje zaufanie, ale tak bardzo za nim tęsknię.. Byłoby mi łatwiej, gdyby on przestał mnie kochać/nigdy nie kochał, zdradził, okłamał, cokolwiek. Jednak on kocha, tylko.. no własnie tylko cholera jasna co??! Trzeba za wiele dać z siebie, za bardzo się postarać? Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i pomoże mi jaki podał powód rozstania?Może być tak że kłamał bo chciał abyś mniej cierpiała (głupie, bo przyniosło odwrotny efekt), a może nie miał dość odwagi powiedzieć w twarz: nie kocham Cię. Może być też tak że kocha Ciebie ale uważa że Ty go nie zerwał, Ty nie zgodziłaś się na utrzymanie kontaktu i dziwisz się że on "milczy jak zaklęty"..? Gdzie tu logika 3 Odpowiedź przez anderstud 2019-07-08 15:48:16 anderstud Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-08-30 Posty: 2,766 Wiek: 43 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. kameah napisał/a:Od mojego rozstanie upłynął formalnie już miesiąc, jednak w praktyce są to dwa miesiące. To on mnie rzucił, po 2 latach związku. Rozstaliśmy się w spokojnej atmosferze, jak dorośli ludzie. Swoje przeszłam- płacz, rozpacz, kilka butelek wina. Nie załamałam się. Wyjechałam na cudowne wakacje, zajęłam się sobą, odpoczęłam, przemyślałam kilka spraw. Niby jest ok. Na zewnątrz na pewno tak to wygląda. A jednak, gdzieś głęboko w środku nie mogę się pogodzić z tym wszystkim. Dlatego piszę. Po rozstaniu dużo tu czytałam wątków i wiem, że na tym forum można otrzymać wsparcie, poradę i taką uczciwą szczerość, bez owijania w bawełnę. Gdzieś w środku wszystko się we mnie kotłuje. Jestem zła na siebie, zła na niego, jeszcze bardziej zła na jego "życzliwą rodzinkę" (na czele z fałszywą siostrą hipokrytką). W dodatku tęsknię za nim strasznie i mimo wszystko nadal go kocham Takie typowe, rozstaniowe emocje. Znam je dobrze, to nie pierwsze moje rozstanie. Coś jednak dodatkowo zakłóca mój spokój. On do samego końca twierdził, ze mnie kocha, jednak nie chce być ze mną. Wiem, że mówił to szczerze. Wiem, że nie chodzi o inną kobietę (no chyba, że o siostrę, wzór cnót wszelakich). Nie mogę przestać myśleć o tym. Jak można kogoś kochać i go zostawiać przy pierwszych poważniejszych problemach w związku? Czy to niedojrzałość, czy może wręcz odwrotnie, oznaka dojrzałości? A może on nie wie co to miłość, myli ją z innymi emocjami, lub zwyczajnie kłamie?Zastanówmy się... czy kiedy się kogoś kocha, to chce się z nim być czy się nie chce, zostawia się go bez powodu z dnia na dzień czy nie?Sam nie wiem... a Ty jak myślisz? Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi. 4 Odpowiedź przez DopókiTy 2019-07-08 17:45:22 DopókiTy O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-04-28 Posty: 60 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję..Przykro mi, ale jakby kochał to by nie zrywał, a jakby doszedł do wniosku, że nie może bez Ciebie żyć, i zrobił błąd życia to też się dowiesz. Trzymaj się. 5 Odpowiedź przez MagdaLena1111 2019-07-08 18:26:25 MagdaLena1111 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-07-23 Posty: 7,543 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję..Albo ściemniał, że kocha. Albo coś tam czuje, ale to może bardziej przyzwyczajenie i współczucie niż miłość, skoro jednak wybrał życie bez kocha, ale w związku brakuje czegoś istotnego, bez czego trudno być razem. Dla mnie to np. mógłby być szacunek - już prędzej jestem w stanie sobie wyobrazić związek bez miłości niż bez szacunku. 6 Odpowiedź przez kameah 2019-07-08 18:46:17 kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Szkot napisał/a:A jaki podał powód rozstania?Może być tak że kłamał bo chciał abyś mniej cierpiała (głupie, bo przyniosło odwrotny efekt), a może nie miał dość odwagi powiedzieć w twarz: nie kocham Cię. Może być też tak że kocha Ciebie ale uważa że Ty go nie zerwał, Ty nie zgodziłaś się na utrzymanie kontaktu i dziwisz się że on "milczy jak zaklęty"..? Gdzie tu logika Nie dziwię się, że milczy, raczej doceniam, że uszanował moją prośbę. Tak jak pisałam, to nie pierwsze moje rozstanie i wiem, czym takie kontakty po rozstaniu się kończą. Nie da się "przyjaźnić", nie jak się dalej kocha. To on zadecydował o rozstaniu, jednak ja byłam na to w pewnym sensie gotowa, choć miałam nadzieję, że dojdzie do innych wniosków. Przez całe 2 lata naszego związku większość problemów wynikała z faktu, że on ze mną nie rozmawiał. Jeśli mu się coś nie podobało obrażał się i uciekał od problemu. Potrafił przez tydzień być zimny i niedostępny (zupełnie inny człowiek), a ja nawet nie wiedziałam o co mu chodzi. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, tłumaczyć, że problemy się w ten sposób same nie rozwiążą, że rozumiem, że się na mnie o coś złości, ale ja powinnam przynajmniej wiedzieć że i o co. A były to zazwyczaj pierdoły typu, że powiedziałam coś, co mu się nie spodobało. Długo by opowiadać, a nie o to tu chodzi. W każdym razie przez to nie rozmawianie doszło w końcu do głębszego konfliktu. Nie powiedział mi, ze coś mu bardzo przeszkadza, dusił to, dusił, aż się w końcu zagotował i dał upust emocjom w najidiotyczniejszy w tamtej sytuacji sposób. Nie będę opisywać jak to wyglądało, bo to nie ma znaczenia, ale szopka była rodem z gimbazy. Potem doszło między nami do wymiany zdań ciężkiego kalibru i zostało powiedziane trochę za dużo. Po tej awanturze postawiłam sprawę jasno- nie widzę tego związku w takiej postaci, musimy nauczyć się ze sobą rozmawiać, związek sam się nie zbuduje, trzeba nad nim popracować i postarać się. Zastanawiał się całe 3 tygodnie, a resztę już to wygląda z mojej strony, a jak z jego to oczywiście nie wiem, bo jak zwykle nie potrafił mi konkretnie powiedzieć, co mu się nie podoba, tylko gadał frazesy, typu że "umie rezygnować" i że "jesteśmy z innych światów" (on ze wsi ja z miasta, serio to taki problem??). 7 Odpowiedź przez Pavel2019 2019-07-08 23:00:37 Pavel2019 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-08 Posty: 12 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. kameah napisał/a:Nie mogę przestać myśleć o tym. Jak można kogoś kochać i go zostawiać przy pierwszych poważniejszych problemach w związku? Czy to niedojrzałość, czy może wręcz odwrotnie, oznaka dojrzałości? A może on nie wie co to miłość, myli ją z innymi emocjami, lub zwyczajnie kłamie? Nie wiem, nie rozumiem.. moi poprzedni ex puki kochali- walczyli, ja to samo. A on kocha, cierpi, ale się wycofuje. Byłoby znacznie łatwiej bez tej świadomości. Kończy się miłość, kończy się związek- bolesne, ale zrozumiałe. Tymczasem tu związek się kończy, a miłość trwa według czytał opis samego siebie. Aż się specjalnie zarejestrowałem. Gdyby nie to, że ostatni mój związek rozpadł się ponad pół roku temu pomyślałbym, że to o mnie! Niestety ja taki schemat zachowania przejawiam od zawsze i niestety nie rokuje to dobrze na przyszłość. Z tego też powodu od kilku miesięcy uczęszczam na próbuj rozumieć jego zachowania. I tak nie zrozumiesz. Po ostatnim rozstaniu ( ponad 3 letni związek z planami na przyszłość ) też nie mogłem opędzić się od pytań dlaczego? znajomych moich i mojej eks. Za każdym razem próbowałem tłumaczyć. Nikt nie rozumiał. Dlatego uważam, że osoby "zdrowe" nie żyjące w takim destruktywnym schemacie unikania nie zrozumieją takiego postępowania. Poczytaj o lęku przed bliskością. Może to trochę Ci rozjaśni temat. 8 Odpowiedź przez Szkot 2019-07-08 23:20:18 Szkot Net-facet Nieaktywny Zawód: Bezpieczniak Zarejestrowany: 2016-05-04 Posty: 573 Wiek: 40 lat minęło... Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. kameah napisał/a:Szkot napisał/a:A jaki podał powód rozstania?Może być tak że kłamał bo chciał abyś mniej cierpiała (głupie, bo przyniosło odwrotny efekt), a może nie miał dość odwagi powiedzieć w twarz: nie kocham Cię. Może być też tak że kocha Ciebie ale uważa że Ty go nie zerwał, Ty nie zgodziłaś się na utrzymanie kontaktu i dziwisz się że on "milczy jak zaklęty"..? Gdzie tu logika Nie dziwię się, że milczy, raczej doceniam, że uszanował moją prośbę. Tak jak pisałam, to nie pierwsze moje rozstanie i wiem, czym takie kontakty po rozstaniu się kończą. Nie da się "przyjaźnić", nie jak się dalej kocha. To on zadecydował o rozstaniu, jednak ja byłam na to w pewnym sensie gotowa, choć miałam nadzieję, że dojdzie do innych wniosków. Przez całe 2 lata naszego związku większość problemów wynikała z faktu, że on ze mną nie rozmawiał. Jeśli mu się coś nie podobało obrażał się i uciekał od problemu. Potrafił przez tydzień być zimny i niedostępny (zupełnie inny człowiek), a ja nawet nie wiedziałam o co mu chodzi. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, tłumaczyć, że problemy się w ten sposób same nie rozwiążą, że rozumiem, że się na mnie o coś złości, ale ja powinnam przynajmniej wiedzieć że i o co. A były to zazwyczaj pierdoły typu, że powiedziałam coś, co mu się nie spodobało. Długo by opowiadać, a nie o to tu chodzi. W każdym razie przez to nie rozmawianie doszło w końcu do głębszego konfliktu. Nie powiedział mi, ze coś mu bardzo przeszkadza, dusił to, dusił, aż się w końcu zagotował i dał upust emocjom w najidiotyczniejszy w tamtej sytuacji sposób. Nie będę opisywać jak to wyglądało, bo to nie ma znaczenia, ale szopka była rodem z gimbazy. Potem doszło między nami do wymiany zdań ciężkiego kalibru i zostało powiedziane trochę za dużo. Po tej awanturze postawiłam sprawę jasno- nie widzę tego związku w takiej postaci, musimy nauczyć się ze sobą rozmawiać, związek sam się nie zbuduje, trzeba nad nim popracować i postarać się. Zastanawiał się całe 3 tygodnie, a resztę już to wygląda z mojej strony, a jak z jego to oczywiście nie wiem, bo jak zwykle nie potrafił mi konkretnie powiedzieć, co mu się nie podoba, tylko gadał frazesy, typu że "umie rezygnować" i że "jesteśmy z innych światów" (on ze wsi ja z miasta, serio to taki problem??).Z tego co piszesz to jakiś niepoważny typ z gościa, ja bym się cieszył że to koniec. Rozmowa w zwiazku to podstawa... tego nie było jak widać tylko dziecinne fochy i wybuchy złości. Nie ma co wnikać o co mu chodziło, wybacz sobie, wybacz jemu i idź dalej. 9 Odpowiedź przez telefonik 2019-07-09 07:46:36 telefonik Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-18 Posty: 67 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Pavel2019 napisał/a:kameah napisał/a:Nie mogę przestać myśleć o tym. Jak można kogoś kochać i go zostawiać przy pierwszych poważniejszych problemach w związku? Czy to niedojrzałość, czy może wręcz odwrotnie, oznaka dojrzałości? A może on nie wie co to miłość, myli ją z innymi emocjami, lub zwyczajnie kłamie? Nie wiem, nie rozumiem.. moi poprzedni ex puki kochali- walczyli, ja to samo. A on kocha, cierpi, ale się wycofuje. Byłoby znacznie łatwiej bez tej świadomości. Kończy się miłość, kończy się związek- bolesne, ale zrozumiałe. Tymczasem tu związek się kończy, a miłość trwa według czytał opis samego siebie. Aż się specjalnie zarejestrowałem. Gdyby nie to, że ostatni mój związek rozpadł się ponad pół roku temu pomyślałbym, że to o mnie! Niestety ja taki schemat zachowania przejawiam od zawsze i niestety nie rokuje to dobrze na przyszłość. Z tego też powodu od kilku miesięcy uczęszczam na próbuj rozumieć jego zachowania. I tak nie zrozumiesz. Po ostatnim rozstaniu ( ponad 3 letni związek z planami na przyszłość ) też nie mogłem opędzić się od pytań dlaczego? znajomych moich i mojej eks. Za każdym razem próbowałem tłumaczyć. Nikt nie rozumiał. Dlatego uważam, że osoby "zdrowe" nie żyjące w takim destruktywnym schemacie unikania nie zrozumieją takiego postępowania. Poczytaj o lęku przed bliskością. Może to trochę Ci rozjaśni przecież on tylko może tak mówić, że kocha? a to nie jest prawdą? A mam pytanie do Ciebie, uczęszczasz na terapie ze względu na to iż? Nie możesz sobie z jakiego względu poradzić z rozstaniem? Kochasz i nie możesz przestać myśleć?Pozdrawiam 10 Odpowiedź przez kameah 2019-07-09 09:51:58 kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Pavel2019 napisał/a:Jakbym czytał opis samego siebie. Aż się specjalnie zarejestrowałem. Gdyby nie to, że ostatni mój związek rozpadł się ponad pół roku temu pomyślałbym, że to o mnie! Niestety ja taki schemat zachowania przejawiam od zawsze i niestety nie rokuje to dobrze na przyszłość. Z tego też powodu od kilku miesięcy uczęszczam na próbuj rozumieć jego zachowania. I tak nie zrozumiesz. Po ostatnim rozstaniu ( ponad 3 letni związek z planami na przyszłość ) też nie mogłem opędzić się od pytań dlaczego? znajomych moich i mojej eks. Za każdym razem próbowałem tłumaczyć. Nikt nie rozumiał. Dlatego uważam, że osoby "zdrowe" nie żyjące w takim destruktywnym schemacie unikania nie zrozumieją takiego postępowania. Poczytaj o lęku przed bliskością. Może to trochę Ci rozjaśni bardzo dziękuję Ci za tę odpowiedź. Na pewno poczytam na ten temat. Jeśli choć trochę zbliżę się do zrozumienia, będzie mi łatwiej zaakceptować ten napisać trochę więcej o sobie? Jak wygląda en schemat unikania u Ciebie? Z czego on wynika, z jakich mechanizmów? I czy terapia daje szansę na poprawę (nie chcę używać zwrotu "wyleczenie", bo to chyba nie choroba)?Sama chodziłam przez 3 lata na terapię w związku ze swoimi problemami. Zakończyłam ją 4 lata temu z, można powiedzieć, sukcesem. Trzymam kciuki za powodzenie Twojej terapii. Każdy z nas zasługuje na szczęście 11 Odpowiedź przez kameah 2019-07-09 10:31:53 kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Szkot napisał/a:Z tego co piszesz to jakiś niepoważny typ z gościa, ja bym się cieszył że to koniec. Rozmowa w zwiazku to podstawa... tego nie było jak widać tylko dziecinne fochy i wybuchy złości. Nie ma co wnikać o co mu chodziło, wybacz sobie, wybacz jemu i idź niepoważny, a jednak go pokochałam i starałam się zrozumieć. Taki już mój problem, jak pochodzi z domu, gdzie panował kult matki. Nie wolno jej się było sprzeciwiać, ani krytykować. Do matki należało się zwracać per "mamusiu". Tak go nauczył ojciec. Niestety ten zmarł dość wcześnie, a mój ex przejął jego obowiązki. Po powrocie ze szkoły biegł na gospodarkę, siał, orał, zbierał, naprawiał. Matka uczyniła go głową rodziny. Nikt nie zadbał o psychikę małego chłopca, który znalazł ciało ojca. Na wsi masz być "normalny", nie chodzić broń boże do psychologa i się nie więc trwała tak ta chora sytuacja. Jak jednak wyrazić złość, jak nie można tego zrobić wprost? No właśnie, najlepszy sposób to obrazić się i pod żadnym pozorem nie mówić, co jest nie tak. Na to matka reagowała odpowiednio, przepraszaniem i głaskaniem po główce. Niestety również zmarła przedwcześnie i znalazła się na ołtarzu, jako kobieta bez skazy, niemalże święta. Pozostała siostra, która także na ten ołtarz chce się wprosić. Sama nie potrafi rozmawiać wprost, brata zawsze głaszcze po główce, traktuje jak zgniłe jajeczko i w ten sposób utrwala patologiczny schemat. To jej słowa, że "jesteście z innych światów", to jej wytłumaczenie naszych problemów z komunikacją. Oczywiście dla mnie w oczy zawsze była bardzo miła, przyjaciółka dosłownie, a jemu, jak się okazało przy rozstaniu, zupełnie co innego szkoda gadać, masz rację, powinnam się cieszyć, że to koniec i w istocie, po części mi ulżyło. Ale jednak ciężko mi się pogodzić z tym wszystkim, zwłaszcza z podwójnym obliczem jego nieskalanej siostry. Mam w sobie jeszcze tyle złości. Nie mogę im o tym powiedzieć wprost, nie ma to sensu, bo i tak nie zrozumieją. Stworzyli sobie taki "bezpieczny światek" i albo do niego się dopasujesz, albo możesz spadać. Dlatego piszę tutaj, żeby się poukładać z tym wszystkim, wyrzucić emocje i spróbować zrozumieć. To taka forma poradzenia sobie z tym rozstaniem- faktycznego poradzenia i jak piszesz- wybaczenia, po to, żebym mogła ruszać dalej 12 Odpowiedź przez Pavel2019 2019-07-09 21:18:18 Ostatnio edytowany przez Pavel2019 (2019-07-09 21:22:50) Pavel2019 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-08 Posty: 12 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Ale przecież on tylko może tak mówić, że kocha? a to nie jest prawdą?Ależ oczywiście, że mógł tylko tak mam pytanie do Ciebie, uczęszczasz na terapie ze względu na to iż?Ze względu na wycofywanie się, unikanie relacji z innymi ludźmi i inne problemy z samym sobą Mógłbyś napisać trochę więcej o sobie? Jak wygląda en schemat unikania u Ciebie? Z czego on wynika, z jakich mechanizmów? Dużo by pisać. Generalnie mam ogromny problem z zaufaniem do drugiego człowieka. Dodatkowo trudno mi zaakceptować fakt, że mogę być dla drugiej osoby warty zainteresowania jako kolega, przyjaciel czy życiowy parter. Jeśli o chodzi o relacje intymne to problem zaczyna się w sytuacji gdy zauważam ze strony kobiety chęć pogłębiania więzi. Porostu uciekam. Oczywiście nie w bezpośredni sposób, że mówię to koniec. Często prowokowalem bardzo bolesne sytuacje, które i mnie bolały i zapewne ją. Z czego to wynika? Dziś nie mam wątpliwości że z fatalnego domu rodzinnego. Jestem niechcianym dzieckiem. Często dawano mi do zrozumienia, że jestem tylko wpadką. I czy terapia daje szansę na poprawę (nie chcę używać zwrotu "wyleczenie", bo to chyba nie choroba)?Ja nie wiąże z nią żadnych nadziei już w tej sferze. Zwłaszcza, że to moja kolejna u kolejnego psychoterapeuty. Wydaje mi się nawet, że idzie to w kierunku akceptacji tego, że nie mi jest pisana szczęśliwa rodzina. Bo w masochistyczny związek łatwo wpasc. 13 Odpowiedź przez kameah 2019-07-09 22:29:48 kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Pavel2019 napisał/a:Ja nie wiąże z nią żadnych nadziei już w tej sferze. Zwłaszcza, że to moja kolejna u kolejnego psychoterapeuty. Wydaje mi się nawet, że idzie to w kierunku akceptacji tego, że nie mi jest pisana szczęśliwa rodzina. Bo w masochistyczny związek łatwo jeśli mogę coś doradzić- nie poddawaj się. Ja bardzo długo szukałam odpowiedniego specjalisty. Prawie dwa lata nikt się nie chciał podjąć, a jak już się podjął, nie potrafił pomóc. Ale szukałam, bo zębami i pazurami uczepiłam się myśli, że chcę być szczęśliwa. I udało się. W końcu znalazłam odpowiednią terapeutkę. Poświęciłam 3 lata na doprowadzenie się do porządku. Nie żałuję. Problemy nie rozwiązały się w magiczny sposób, ale nauczyłam się radzić sobie z nimi. Wierzę, że Tobie też się trochę o lęku przed bliskością i rzeczywiście, wiele tu pasuje do mojego ex. Jego ojciec chlał, a on jest dość typowym DDA. No ale on nie widzi problemu, nie chce go widzieć. to raczej beznadziejny przypadek. Szkoda 14 Odpowiedź przez Dunkis 2019-07-10 10:01:24 Dunkis Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-22 Posty: 1,659 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Mnie ostatnio ktoś to długo tłumaczył. Też nie potrafiłem zrozumieć. Jak można odejść gdy się kogoś kocha. No można jak się okazuje, i to właśnie dla tego że się kocha ale np ma się świadomość, że nie będzie się dla tej osoby tym kim by się chciało być i nie można dać tego co by się chciało, czy czego się od tej osoby oczekuje. I wiedząc o tym odchodzi się wlas ie z milosci. Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił. 15 Odpowiedź przez kameah 2019-07-10 12:30:54 kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. Dunkis napisał/a:Mnie ostatnio ktoś to długo tłumaczył. Też nie potrafiłem zrozumieć. Jak można odejść gdy się kogoś kocha. No można jak się okazuje, i to właśnie dla tego że się kocha ale np ma się świadomość, że nie będzie się dla tej osoby tym kim by się chciało być i nie można dać tego co by się chciało, czy czego się od tej osoby oczekuje. I wiedząc o tym odchodzi się wlas ie z mi to ktoś tłumaczył, jednak nadal nie potrafię tego pojąć i zaakceptować. Dla mnie to takie trochę chowanie głowy w piasek. Przecież każdy związek, to sztuka kompromisu, to ciężka praca na cztery ręce. Brak chęci do podjęcia takiego trudu oznacza dla mnie brak miłości. Ja to odbieram jako najłatwiejszą drogę- wycofać się, zrezygnować = pójść na skróty, stchórzyć. Przecież takie odejście bardzo rani tę drugą stronę, to gdzie tu miejsce na miłość? Oczywiście wyłączam z tych rozważań wspomniany wyżej lęk przed bliskością. Jest to rodzaj zaburzenia i chyba jedyne sensowne tłumaczenia dla takiego odejścia pomimo miłości. Wyobrażam sobie jak głęboko nieszczęśliwi muszą być ludzie z takim mam taki charakter, że walczę do końca, a może po prostu nie dojrzałam do takiej "rezygnacji z miłości", nie wiem. A może kwestia leży w definicji samej miłości. 16 Odpowiedź przez anderstud 2019-07-10 13:08:28 anderstud Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-08-30 Posty: 2,766 Wiek: 43 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. kameah napisał/a:Dunkis napisał/a:Mnie ostatnio ktoś to długo tłumaczył. Też nie potrafiłem zrozumieć. Jak można odejść gdy się kogoś kocha. No można jak się okazuje, i to właśnie dla tego że się kocha ale np ma się świadomość, że nie będzie się dla tej osoby tym kim by się chciało być i nie można dać tego co by się chciało, czy czego się od tej osoby oczekuje. I wiedząc o tym odchodzi się wlas ie z mi to ktoś tłumaczył, jednak nadal nie potrafię tego pojąć i zaakceptować. Dla mnie to takie trochę chowanie głowy w piasek. Przecież każdy związek, to sztuka kompromisu, to ciężka praca na cztery ręce. Brak chęci do podjęcia takiego trudu oznacza dla mnie brak miłości. Ja to odbieram jako najłatwiejszą drogę- wycofać się, zrezygnować = pójść na skróty, stchórzyć. Przecież takie odejście bardzo rani tę drugą stronę, to gdzie tu miejsce na miłość?No to albo za słabo, albo za krótko wam to tłumaczyli. Nie ma czegoś takiego jak zostawić kogoś z miłości, przestańcie się oszukiwać Zostawia się kogoś albo dla kogoś innego, albo żeby sobie oczyścić pole na poznanie kogoś nowego. Cała reszta to są tylko wasze mrzonki, które mają złagodzić ból rozstania i gorycz porażki, że nie dałeś/nie dałaś rady, ale nikt by nie dał, kiedy ta druga osoba ma was już w dupie, a ma bo już nic do was nie czuje. Prawda że to jest proste? No i tak to w skrócie działa. Zakochujemy się i odkochujemy, to normalny proces i nie ma co robić z tego zagadnienia, a że bywa ciężko... nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Poboli poboli i w końcu przestanie Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi. 17 Odpowiedź przez kameah 2019-07-10 16:52:56 kameah Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-04 Posty: 13 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję.. anderstud napisał/a:No to albo za słabo, albo za krótko wam to tłumaczyli. Nie ma czegoś takiego jak zostawić kogoś z miłości, przestańcie się oszukiwać Zostawia się kogoś albo dla kogoś innego, albo żeby sobie oczyścić pole na poznanie kogoś nowego. Cała reszta to są tylko wasze mrzonki, które mają złagodzić ból rozstania i gorycz porażki, że nie dałeś/nie dałaś rady, ale nikt by nie dał, kiedy ta druga osoba ma was już w dupie, a ma bo już nic do was nie czuje. Prawda że to jest proste? No i tak to w skrócie działa. Zakochujemy się i odkochujemy, to normalny proces i nie ma co robić z tego zagadnienia, a że bywa ciężko... nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Poboli poboli i w końcu przestanie No mi jest akurat łatwiej ze świadomością, że nie kocha, bo to zamyka drogę do powrotu. Nie kocha, to nie kocha i tyle. I na prawdę wolę to, niż życie ze świadomością, że ktoś może kochać, a jednak zostawić. Bo to rodzi pytania i wątpliwości. Mam najszczerszą nadzieję, że mój były jednak mnie nie kocha i że tylko tak gadał, w ostateczności, że cierpi na lęk przed bliskością. Bo to się mieści w mojej logice i pojmowaniu. Jeśli jednak rzeczywiście kocha, ale odchodzi... no to mózg roz... Tego już się raczej nie dowiem czy kocha, czy nie kocha, ale pisząc tu, przynajmniej daję upust moim emocjom, dodatkowo skomplikowanym przez te zapewnienia o miłości. 18 Odpowiedź przez niepodobna 2019-07-10 16:58:56 niepodobna Gość Netkobiet Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję..No tak, nie odchodzi się 'z miłości', tu anderstud ma rację. Ale można kochać a mimo to odejść. Bo miłość bez względu na skutki i na to, jak jest się traktowanym, jest tylko w toksycznych relacjach. No i można z takiej uciec, ale kochać jeszcze długo. 19 Odpowiedź przez Lucek305 2019-07-10 17:29:36 Lucek305 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-10 Posty: 2 Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję..Witam, pomóżcie mi z tym problemem bo nie wiem co robić. Byliśmy/jesteśmy razem idealnie rok, było cod miód pięknie, aż w końcu tydzień temu dowiedziała się o moim kłamstwie popelnionym 2 miesiące temu. Takim kłamstwie że ją oszukalem, bo powiedziałem, że odszedłem z pracy bo za mało placili, a tak naprawdę sami mnie wywalili. A prędzej też zmieniałem pracę jak rękawiczki, ale mówiłem prawdę że albo sam odszedłem bo nie chciałem i takie inne.. Tym razem sklamalem ale ak się dowiedziała to tłumaczyłem że bałem się powiedzieć prawdy że sami mnie wywalili, bo sama wtedy pewnie by mnie wywalila z życia za mój debilizm.. Od tygodnia nie chciala ze mną rozmawiać, na wszystko odpisywała "daj spokój i cześć" 4dni temu się spotkaliśmy, dokładnie wytłumaczyłem wszystko czemu klamalem i powiedziałem przyznałem się do innych (że np tak bardzo chciała żebym prawo jazdy zrobił, że wziąłem malutki kredyt za plecami, żeby szybko zdać dla niej) na koniec spytałem o drugą szansę, i obiecywalem mega poprawę, ale nie dostałem odpowiedzi. A w domu znów to samo, nie chce pisać a jak spytalem, czy się zastanowiła co z nami bo sam nie wiem co robić, to napisała że nie i nie ma czasu rozmyślać o moich kłamstwah. O dziwo na Facebooku związek zrobiła ukryty, że tylko ja go widzę że jest ze mną, wcześniej był widoczny. Ale tu moje pytanie czekać, dać czas czy co robić, dopiero dziś jest dzień bez mojej żadnej, ani jednej wiadomości do niej.. 20 Odpowiedź przez sosenek 2019-07-10 20:15:11 sosenek Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-07 Posty: 2,751 Wiek: 30 lat minęło Odp: Kocha, ale nie chce ze mną być. Nie rozumiem, nie pojmuję..miliony ludzi na świecie rozstają się z przeróżnych powodów, nie dojedziesz do tego dlaczego on po 2 latach się wynika to z egoizmu, czasami z jakiś zaburzeń czy ludziom jest ze sobą charakterologicznie nie po drodze do tego stopnia, że nie warto kopać się z koniec bo związek to owszem- praca, ale nie znowu ciężka orka i codzienna walka. może mieliście inne priorytety i tyle. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Odpowiedzi Kochałam i zostałam zdradzona...kochałam nadal mimo że to bolało...a teraz już nie kocham..."nie znamy się" już....a było tak pięknie... Tak ;( i jest mi cieżko ;/ wejdziesz [LINK] Quills odpowiedział(a) o 00:55 blocked odpowiedział(a) o 00:57 może nie, że nie mogę, ale kocham kogoś, lecz nie wiem, czy to ma sens, a nie potrafię się już odkochać - za późno, za długo;( Niby tak ale to trochę skomplikowane. ;P Mogę z nim być ale nie wiem czy to ma sens. Bo widuję się z Nim jakoś co weekend lub rzadziej. ;( blocked odpowiedział(a) o 07:15 vidalı odpowiedział(a) o 08:44 blocked odpowiedział(a) o 19:35 Co mam zrobić jak kogoś kocham a boje się ze powiem jej ze ją kocham a ona np. mnie wyśmieje i rozgada to? :( Już 2 lata... mimo że łączyła nas przyjaźń co mi wystarczało ona to bez powodu zerwała i bardzo tym mnie będę zadawać sobie pytanie dlaczego.. :( blocked odpowiedział(a) o 12:14 tak ciągle myślę o tej osobie i wyobrażam sb jakby to fajnie było jakbyśmy byli razem ;/ 'oxoxo . odpowiedział(a) o 05:43 tak ;/ ale i tak nigdy z nim nie będe :( blocked odpowiedział(a) o 19:37 ~Inna odpowiedział(a) o 22:41 Tak, właśnie tak oszukuję siebie samą.. udaję, że nie obchodzi mnie to, co On wyczynia... Tylko dlaczego się patrzy..? Chce, żebym czuła się pokonana...? Coś do mnie czuje? Uśmiecham się tylko.. a w sercu po prostu chce mi się płakać.. Ale zmieniłam się.. już nie płaczę.. nie daję tego poznać po sobie. Muszę być POZYTYWNIE, A WSZYSTKO SIĘ JAKOŚ UŁOŻY.. Ta. Faceta około 20 lat starszego. Masakra jakaś. ;/ blocked odpowiedział(a) o 07:10 Niestety tak , kocham tą osobę ponad wszystko przez ostatnie 2 miesiące chciałam to zniszczyć i byłam z kimś zerwałam z nim bo kocham tą drugą osobę i nigdy to się nie zmieni , a na pewno nie będziemy razem bo to nierealne , niemożliwe i niezgodne z prawem... Ce 4! odpowiedział(a) o 19:44 Kiedyś w jednej szkole, teraz w dwóch innych... :( Tak, ale wstydzę się mu to powiedzieć ♥ kochałam,Ale to nie ma sensu. ;] Uważasz, że ktoś się myli? lub Jakie znaczenie ma miłość? Dla jednych najważniejszą wartością i sensem życia jest hobby, możliwość posiadania pasji, inni stawiają na miłość, szczęście i rodzinę. Ty również zaliczasz się do którejś z grup, a szczęście i miłość nie są Ci obojętne. Cel, kierunek w życiu i… 0shares Udostępnij Tweet Przypnij Czy starasz się wyjaśnić, dlaczego kochasz swojego partnera? Może wyśmiewał się z twoich deklaracji miłości, ponieważ jest za wcześnie w związku dla niego. Być może zaczynasz wątpić, czy go kochasz, czy w ogóle mu na tobie zależy. Jeśli tak, to jesteś we właściwym miejscu. Poniżej znajduje się dziewięć powodów, które możesz przywołać, wyjaśniając, dlaczego kogoś kochasz. Jednak zachęcam, aby najpierw przeczytać tę ważną wiadomość. Przez lata utknąłem w związkach z facetami, którzy nie odwzajemniliby mojego uczucia. Nigdy nie czułam się komfortowo w tych związkach. Zawsze wydawało mi się, że mogą odejść w każdej chwili, a w końcu… Na szczęście udało mi się postawić ten problem na głowie … a było to głównie spowodowane tym, że dowiedziałem się o mało znanym aspekt męskiej psychologii zwany „instynktem bohatera”. Jest to pierwotny instynkt, który odgrywa ogromną rolę w tym, jak mężczyźni postrzegają kobiety w swoim życiu. Po uruchomieniu mężczyźni mają tendencję do tworzenia silniejszej więzi emocjonalnej. Kiedy nauczysz się, jak to wywołać, nie będziesz musiał martwić się o przekonanie mężczyzn, że jesteś zakochany. Bardziej prawdopodobne jest, że zrobią to jako pierwsi (możesz dowiedzieć się, jak to osiągnąć, czytając moją osobistą historię). Jest to łatwa umiejętność do wykorzystania, gdy nauczysz się, jak to zrobić. Jeśli chcesz nawiązać bezpieczne i pełne pasji relacje z mężczyznami, kliknij tutaj, aby dowiedzieć się, jak odkryłem „instynkt bohatera”. Stamtąd nasza lista pomoże Ci zrozumieć wszystkie powody, dla których go kochasz. Kochasz go za to, kim jest Oczywiście i co najważniejsze, kochasz jego osobowość. Kochasz go dokładnie za to, kim jest, za wady i wszystko. Może go kochasz, ponieważ jest asertywny i zdeterminowany, a może kochasz go, ponieważ jest delikatny i wyluzowany. Instynktownie pociąga nas pewien typ osobowości i częściej niż nie, będziemy ciągnąć do tych samych typów mężczyzn. Niektórzy z nas nie mogą się oprzeć „złemu chłopcu”, inni „typowi taty”. Ktokolwiek to wybierzemy, musimy kochać tego, kim jest jako osoba, zanim zakochamy się w jakiejkolwiek innej jej części. Gdybyś nie kochał jego osobowości, nie kochałbyś go wcale. Może go kochasz, bo jest bardzo inteligentny, bardzo dobry w gotowaniu lub bardzo dobry w sporcie. Kochasz go za wszystko, co czyni go wyjątkowym. Nawet jeśli jego szczególnym talentem jest robienie bardzo dobrych pierdnięć pod pachą, jeśli go kochasz, pokochasz go za to. To, kim on jest, jest podstawowym powodem, dla którego się w nim zakochałeś. Jeśli zauważysz, że mówisz „Nie zmieniłbym tego, kim jest dla świata”, to zakochałeś się w jego osobowości. Jeśli nie jesteś pewien swojego typu lub siebie ” chciałbyś sprawdzić, czy twój mężczyzna jest w twoim typie, obejrzyj ten krótki film i zrób test – mój wynik był odpowiedni! Myślisz, że jest naprawdę atrakcyjny Może to być powierzchowny powód, ale bycie pociągającym fizycznie do swojego mężczyzny jest ważne! Możesz być trochę czasami płytkie! Możesz pokochać jego oczy, jego uśmiech, jego brodę lub brzuch, cokolwiek pływa na twojej łodzi! W rzeczywistości, kiedy kochasz osobę, uważasz ją za bardziej atrakcyjną niż naprawdę bądź atrakcyjniejszy niż myślałeś, kiedy zacząłeś się spotykać! Pomyśl o Pięknej i Bestii – znalezienie kogoś atrakcyjnego bez względu na to, co postrzegają jako „wady”, jest prawdziwą oznaką miłości. Jest bardziej prawdopodobne, że zignorujemy ich zabawne palce u nóg lub krzywe zęby, jeśli się zakochamy. Z naukowego punktu widzenia lubimy myśleć, że radzimy sobie całkiem nieźle, że wybraliśmy dobrego, atrakcyjnego mężczyznę, więc im bardziej go namierzymy, tym bardziej będziemy w nich zakochani. Daj mu do zrozumienia, że myślisz, że świetnie wygląda i powiedz mu, że kochasz jego wygląd. To będzie dla niego znaczyć! Kochasz jego poczucie humoru Rozśmieszanie kogoś to doskonały sposób na nawiązanie więzi. Nie ma nic bardziej przyjemnego niż śmiech, dopóki nie uronisz łez i nie będziesz robić tego z mężczyzną w swoim życiu – doskonałość! Posiadanie takiego samego poczucia humoru jest zazwyczaj bardzo ważne w związku, chyba że nie lubisz śmiechu! Może kochasz jego sarkastyczny dowcip lub jego głupie ruchy taneczne, a może uwielbiasz sposób, w jaki potrafi znaleźć kalambur w czymkolwiek. Cokolwiek by to nie było, nie ma sprawy, że jeśli cię rozśmiesza, to go za to kochasz. Badania pokazują nawet, że im bardziej mężczyzna rozśmiesza kobietę, tym bardziej atrakcyjna go znajdzie i tym bardziej prawdopodobne, że będzie chciała się z nim umówić, a jeśli para będzie się śmiać razem, tym bardziej będą zainteresowani w sobie! To tak ważne, że nawet w najtrudniejszych momentach wciąż potrafi wywołać uśmiech na twojej twarzy. Czasami rozśmieszanie cię tak bardzo, że trochę sikasz, nie jest tym, czego gdy mówimy, że szukamy kogoś z dużym poczuciem humoru, oznacza to po prostu, że marzymy o spędzeniu dnia z kimś, kto nie traktuje życia tak poważnie! Możesz kochać swojego mężczyznę, ponieważ potrafi zachować lekkość w trudnych chwilach i nie zawsze grzęźnie w drobnych niedogodnościach. Kochasz go, jaki jest miły Ten wydaje się oczywisty, jeśli jest dla ciebie miły, to z pewnością jeden z powodów, dla których go kochasz. To smutne mówić, ale bycie miłym dla partnera nie zawsze jest oczywiste, jeśli twój mężczyzna robi wszystko, co w jego mocy, aby zawsze być miłym, życzliwym i opiekuńczym dla ciebie, zdecydowanie powinieneś poczuć do niego dodatkową miłość. Wszyscy słyszeliśmy niezliczone rozdzierające serce historie o nieudanych związkach, w których jeden partner krzywdził drugiego bez wyrzutów sumienia. Niestety, zbyt częste jest znajdowanie się w związku z kimś, kto cię nie szanuje lub nie traktuje cię uprzejmie. To trochę oczywiste, ale to podstawowa część mojego własną historię miłosną. Uwielbiam własnego chłopaka, nie tylko dlatego, że dobrze mnie traktuje, ale dlatego, że okazuje mi bezwarunkową życzliwość i stara się nigdy nie zranić moich uczuć. To niedoceniane, a jednak istotne jest, aby kochać osobę, z którą się znajdujesz, nie bez względu na to, jaka jest miła, ale właśnie z tego powodu. Tak łatwo jest być złośliwym lub zimnym, jeśli znalazłeś kogoś, kto jest ciepły i kochający tak często, jak to tylko możliwe, daj mu znać, dlaczego go kochasz! Czujesz się swobodnie Siebie z Nim Czy kiedykolwiek czułeś jakbyś chciał ukryć część siebie, gdy jesteś w pobliżu pewnych ludzi? Może to było hobby lub zainteresowanie, a nawet niepewność ciała. Jest prawdopodobne, że ze swoim partnerem wcale tak nie czujesz, a przynajmniej nie powinieneś. Możesz go kochać, ponieważ sprawia, że czujesz, że nie musisz udawać, że jesteś kimś innym niż swoją wyjątkową jaźnią. Czy kiedy z nim jesteś, czujesz, że potrafisz śpiewać te piosenki z High School Musical, które nadal kochasz? A może czujesz, że możesz ujawnić sekrety skrywające się za makijażem? Jeśli tak, to zdecydowanie go kochasz i właśnie dlatego! Możesz być także zainteresowany: 3 łatwymi sposobami Dowiedz się, czy on cię zdradza Nie tylko oznacza to, że go kochasz, że czujesz się komfortowo będąc z nim dokładnie tym, kim jesteś, ale oznacza to również, że on cię kocha Jeśli możesz być wokół niego bez przeprosin, oznacza to, że kocha cię na tyle, by nigdy nie sprawić, że poczujesz się inaczej. Nigdy nie sprawia, że czujesz się osądzony lub zły za dziwne rzeczy, które lubisz lub najbardziej ukryte części Jeśli kochasz go za to, że pozwoliłeś ci być sobą, to byłbym gotów założyć się, że kochasz go też za to, że jest sobą. Jestem pewien, że on też ma swoje dziwactwa, a ty i tak go kochasz. Jeśli oboje możecie być dokładnie kim chcesz być w pobliżu, to masz szczęście! Czujesz się z Nim bezpiecznie W świecie, który czasami może być dość przerażający, ważne jest, aby czuć poczucie bezpieczeństwa i ochrony wielu z nas kochamy naszych chłopaków, ponieważ dzięki nim czujemy się bezpieczni i chronieni. Ewolucyjnie kobiety zawsze chciały przebywać z mężczyzną, który mógłby ich bronić. Na początku oznaczało to ochronę przed tygrysami szablozębnymi i innymi wściekłymi jaskiniowcami. W miarę rozwoju społeczeństwa kobiety nadal polegały na mężczyznach, którzy chronili je przed krzywdą i zapewniali im środki do życia – pieniądze, dom i rodzinę. Wiele pokoleń temu dobrym mężczyzną, z którym kobieta mogła czuć się bezpiecznie, był ten, który przynosił do domu bekon, czasami dosłownie. Nie musiał być miły ani delikatny, tylko silny i skuteczny, by chronić swoją panią i rodzinę przed biedą i spojrzeniami innych mężczyzn. W dzisiejszych czasach nie potrzebujemy ani nie chcemy tego wszystkiego. Jesteśmy niezależni finansowo i wystarczająco silni, aby toczyć własne bitwy. Niebezpieczeństwa nie pojawiają się w postaci tygrysów i wikingów, ale wciąż pragniemy poczucia ochrony ze strony mężczyzny. Nie potrzebujemy dużego, silnego męskiego mężczyzny, żeby zwalić nas z nóg i ochronić przed krzywdą. Dla mnie poczucie bezpieczeństwa oznacza zaufanie, że nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo. Wiem, że z własnym chłopakiem nigdy nie muszę się zastanawiać, czy nie mogę zostać zraniony, w tłumie czy w samochodzie. Jedzie ostrożnie ze mną i staje przede mną, kiedy przechodzimy przez ulicę. Założę się, że twoi partnerzy robią podobne, drobne akty opiekuńczości, dzięki którym czujesz się z nim bezpiecznie. Jeśli czujesz się bezpiecznie, emocjonalnie i fizycznie ze swoim mężczyzną, są szanse, że to jest coś, za co go kochasz. Kochasz, ale możesz na niego liczyć Bycie niezawodnym to bardzo atrakcyjna cecha, a jeśli można polegać na swoim chłopaku, na pewno go za to pokochasz. Nikt nie chce być zaangażowany w niestabilny bałagan, a są szanse, że jeśli nie są wiarygodne, prawdopodobnie nie są też tak przywiązani do ciebie. Czy możesz liczyć na to, że będzie przy tobie, gdy spadną żetony?Wspieranie osoby, którą kochasz w najtrudniejszych chwilach, jest wszystkim, czego każdy może chcieć, a jeśli otrzymasz tego rodzaju pocieszenie od swojego partnera, najprawdopodobniej go za to pokochasz. Spontaniczność to dobra cecha, ale warto też mieć mężczyznę, który jest czasami przewidywalny. Pocieszające jest wiedzieć, że gdybyś go potrzebowała, byłby tam. Niezależnie od tego, czy jest to wsparcie w obliczu tragedii, czy podwiezienie na wizytę u lekarza, nie możesz się pomylić z partnerem, na którym można polegać. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że porzuci wszystko i pobiegnie na naszą stronę po złamany gwóźdź, ale wspaniale jest wiedzieć, że będzie tam na dobre i na złe – a my też będziemy tam dla nich. Sprawia, że chcesz być lepszym człowiekiem Powiedzenie, że go kochasz, ponieważ sprawia, że chcesz być lepszą osobą, może być frazesem, ale prawie zawsze jest to prawda. Prawdziwa miłość zmieni cię na wiele sposobów, dzięki twojemu oddaniu drugiej osobie. Kochasz go, ponieważ sprawia, że chcesz sprawdzić wszystkie swoje złe nawyki i zmienić te złe zachowania. Kochasz go tak głęboko, że wiesz, że musisz go traktować tak dobrze, jak na to zasługuje, więc uczysz się odkładać na bok swój własny egoizm. Kiedy kochasz osobę, nagle zaczynasz chcieć spróbować. Staraj się być lepszą osobą, staraj się osiągać swoje cele na całe życie, staraj się wnosić więcej dobra w świat. Głównym powodem kochania jakiejkolwiek osoby jest to, że inspirują cię do bycia lepszym i do robienia czegoś lepszego. Czasami mogą nawet zainspirować cię do bycia zdrowszą osobą, psychicznie i fizycznie. Kiedy moi rodzice się poznali, mój tata był nałogowym palaczem, a mama nie mogła tego znieść. Rzucił zimnego indyka, gdy tylko pomyślał, że może ją przez to stracić. Są szczęśliwym małżeństwem od ponad 20 lat, a jego płuca są tak zdrowe, jak to tylko możliwe. Niektórzy mogą rzucić niezdrowe nawyki, niektórzy mogą zdecydować się na poprawę kondycji, inni są inspirowani do poprawy swojego zdrowia psychicznego. Kiedy będziesz nim, prawdopodobnie zobaczysz, że patrzysz na świat przez różowe soczewki i będziesz chciał być lepszy, milszy i szczęśliwszy. Kochasz go, ponieważ jego miłość sprawia, że chcesz być najlepszą wersją siebie, bo na to zasługuje. Inspiruje cię do robienia zdjęć dla gwiazd Prawdziwa miłość to taka, która może istnieć obok wszystkich twoich najśmielszych nadziei i marzeń. Miłość nie zna granic, a jednym z głównych powodów, dla których możesz kochać swojego chłopaka, jest to, że zachęca cię i inspiruje do spełnienia wszystkich twoich marzeń. W przeszłości kobiety musiały odkładać swoje cele na bok, aby zachować związki, małżeństwa i rodziny, ale już nie. Twój partner powinien zachęcić cię do przyjęcia wszystkich twoich nadziei i marzeń i zaoferować, że będziesz tuż przy tobie, kiedy to robisz, i prawdopodobnie ich za to kochasz. Czasami łatwo jest zagubić się w zwątpieniu, a wtedy jesteśmy bardzo wdzięczni za partnera, który zmusza nas do dalszych prób. Obserwowanie, jak ukochana osoba dokonuje dużych zmian, może być trudne, niezależnie od tego, czy oznacza to przemieszczanie się po całym kraju, czy podjęcie nowej pracy, która może pochłonąć więcej czasu. Kiedy twój mężczyzna w pełni popiera wybory, których dokonujesz i zachęca cię do kontynuowania, nawet jeśli te wybory nie zawsze przynoszą im korzyści, jest całkowicie bezinteresowny – ponieważ tak bardzo cię kocha. Kiedy osoba, którą kochasz, chce dla ciebie tego, co najlepsze, czujesz się zmotywowany, by dalej próbować. Pokochasz swojego chłopaka jeszcze bardziej, gdy zobaczysz, jak kibicują Ci, bez względu na to, jaki jest Twój cel, bez względu na to, jaki wpływ na niego ma, ponieważ chce Cię widzieć szczęśliwą. Podsumowanie Czy ta lista ci pomogła? Jeśli Ci się spodoba, daj nam znać w komentarzach i podziel się tym z osobami, które kochasz. To bardzo ważne, aby powiedzieć ludziom, których kochasz, jak się czujesz i co sprawia, że się tak czujesz . Może nawet będziesz miał szczęście, a oni też powiedzą Ci swoje powody! Szerzyć miłość!

kocham kogoś z kim nie mogę być