Ola80. Żona, Warszawa. Moich teściów przed ślubem ubóstwiałam i sądziłam, że będzie super. No tak do momentu, aż przestało mi się podobać ich podejście do mnie i męża. Nagle zaczęli nas traktować jak dzieci 5-letnie, że sobie w życiu nie poradzimy. Ich rady były wg nich najlepsze, a my ich wcale nie oczekiwaliśmy.
Gość zarób i wtedy wymagaj. Goście. Napisano Grudzień 25, 2010. Jeśli "nie wyobrażasz sobie" mieszkania w bloku to niestety albo z rodzicami, co z góry mówię, jest ZŁE, albo kredyt. Za
Chciałbym ze swoją dziewczyną zamieszkać, ale dopiero po ślubie. Ona jest tego samego zdania. Denerwuje nas wizja, która utarła się w dzisiejszych czasach, że najpierw trzeba pomieszkać
Czy facet który ma dajmy na to te 25lat po skończeniu studiów i znalezieniu pracy powinien zamieszkać sam?czy może mieszkać dlaje z rodziacami?(sytuacja gdy chłopak nie ma dzieweczyny) i
. Na wszystko można znaleźć odpowiedni argument (i paragraf!), jeśli bardzo chcemy wytłumaczyć sobie życiowy absurd. Domy wielopokoleniowe mogą funkcjonować w zgodzie, a ludzie będą w tych domach szczęśliwi. Niektórzy ludzie. W zasadzie…Garstka ludzi. Bo mimo wszystko większość robi to z wygody lub musu. Niekoniecznie dlatego, by żyć szczęśliwie. Mieszkanie z rodzicami po ślubie to najgorsze, na co mogą się zdecydować młodzi małżonkowie. Nie przekonuje mnie „brak wyjścia” – przecież w każdym domu są jakieś drzwi. Zawsze ktoś będzie niezadowolony. Nawet w małżeństwie ręcznik rzucony na podłogę może być kością niezgody. Kiedy osób jest więcej, powodów do konfliktu nie brakuje. Uwierzcie mi, od miesiąca jestem pod jednym dachem z rodzicami, a perspektywa, że tych miesięcy będzie jeszcze dwa jest dla mnie przerażająca. Ciągle ktoś musi ustępować, odkładając na bok własne przyzwyczajenia i przekonania. Na dodatek to są moi rodzice, zatem szanowny małżonek dostał podwójnie trudne zadanie. Kto ma większe prawa? Czy na pewno wszyscy są równi mieszkając w jednym domu? Nie sądzę. Nasi rodzice wychowali się w czasach, kiedy starszym ustępowało się tylko z racji tego, że mają więcej lat. Dzieci i ryby nie miały głosu, podobnie zresztą jak większość żon pełniących rolę służących, nałożnic i gospodyń. Trudno rozsądzać w pewnych kwestiach, gdy różnice światopoglądowe między dziećmi i ich rodzicami wyglądają mniej więcej jak relacje na linii PiS – PO. I aluzja do polityki wcale nie znalazła się tu przypadkiem. W domu wielopokoleniowym zawsze ktoś będzie niezadowolony, bo w istocie zadowolić 7 dorosłych osób i 4 dzieci (to nie u nas na szczęście, ale istnieją przecież takie domy!) jest trudniej niż dwoje mieszkańców kawalerki w centrum miasta. Chociaż dysponujemy narzędziami zwanymi KOMPROMIS i USTĘPSTWO, z czasem mamy dość rezygnowania z własnej przyjemności na rzecz zadowolenia drugiej osoby. I słusznie, życie jest tylko jedno. Mieszkanie z rodzicami w praktyce. Etap w którym mieszkanie z rodzicami było podyktowane koniecznością (heloł, czterolatka nie pójdzie do pracy, a coś jeść musi) mam dawno za sobą. Wyszłam za mąż, wyprowadziłam się i od tej pory z rodzicami (albo teściami) tolerujemy się maksymalnie dwa tygodnie. Po tym czasie każdego z nas coś zaczyna uwierać, choć nikt wprost nie powie, że przeszkadza mu poranna kolejka do toalety albo deptanie sobie po palcach przy czajniku z wrzątkiem ;). I po rodzince, która usycha z tęsknoty nie ma śladu – na kolejnych kilka miesięcy. Z wiekiem wszyscy się zmieniamy. Upływ lat dodaje nam seksownych zmarszczek na środku czoła 😉 i siwych nitek w tym, co kiedyś było bujną fryzurą. Wyostrza też nasze charaktery. To, co dziś jest nieistotnym epizodem, za dziesięc lat stanie się przyzwyczajeniem, a za dwadzieścia natręctwem, które będziemy tolerować tylko my sami. Doceniam wszystkie przyjemne chwile z domu rodzinnego i jestem świadoma, że w dorosłym życiu tego nie powtórzymy. Mieszkanie z teściami to już w ogóle wyższa szkoła jazdy i sztuka cierpliwości. Pokolenie trzydziestolatków mieszkających z rodzicami. Mówiło się, że to plaga naszych czasów. Co w takim razie można powiedzieć o małżeństwach, które decydują się na ten krok? Jeśli sytuacja jest przejściowa – jestem w stanie to zrozumieć. Różnie toczy się życie, czasem odkładamy na dom, albo na przykład mamy kłopoty i z opresji ratują właśnie rodzice lub zwyczajnie jesteśmy leniwi, a rodzice zupełnym przypadkiem są milionerami i mieszkają w stupokojowej rezydencji nad brzegiem Morza Śródziemnego…OK, rozmarzyłam się ciut za mocno! Tak czy siak: jestem za odcięciem pępowiny tak szybko jak to możliwe. Nie znam osoby, która narzekałaby, że nie mieszka z rodzicami, za to tych mieszkających i narzekających jest na pęczki. I żeby nie było – rodzice blisko nas to skarb. O tym, jak bardzo ich brakuje, przekonało mnie tych kilka lat spędzonych w Anglii z dala od jakiejkolwiek rodziny. Problemy rodziny mają wpływ na małżeństwo. To jest jasne, ale dodajcie do tego rodziców lub teściów, którzy w wasze sprawy będą wtrącać własne trzy grosze (albo i sześć!). Wydaje się oczywiste, że miłość wszystko przezwycięży i po latach bycia razem na pewno potraficie trzymać wspólny front. Gorzej jeśli będziecie odmiennego zdania, rodzice poprą jedno z was i tak dalej i tak dalej. Można mnożyć przykłady, w których zawsze któraś ze stron będzie miała dosyć. Warto zdawać sobie z tego sprawę zanim podejmiecie tę heroiczną decyzję o wspólnym mieszkaniu ;). Ale może jednak są jakieś plusy? Jeśli już muszę szukać, ale tak bardzo bardzo muszę, to powiem, że…poczekam aż mi jakieś podacie. Zwłaszcza osoby z doświadczeniem w temacie. Pewnie dla niektórych będzie to podział kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania, inni będą zachwycać się maminą kuchnią. W moim przypadku ani żarcie ani opłaty rachunków nie przesłonią wizji wolności i swobody, jaką daje…samodzielność. Jeśli podobał Ci się ten wpis, zostań ze mną na FP SIMPLYANNA -> TUTAJ
mieszkanie z teściami po ślubie Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt kwi 15, 2008 14:10Posty: 22 mieszkanie z teściami po ślubie Witam wszystkichMam 24 lata i za kilka miesięcy biorę ślub. Oboje z narzeczoną pochodzimy z odległych od siebie miejsc, a teraz mieszkamy kilkadziesiąt kilometrów od jej domu, w mieście wojewódzkim. Po skończeniu studiów bierzemy ślub i zastanawiamy się nad poszukaniem wspólnego mieszkania w tym mieście, lub przeprowadzką do jej rodziców, skąd moglibyśmy dojeżdżać te 50 km do pracy. Mają piętrowy dom, więc moglibyśmy zająć jedno piętro. Dodam, że moja przyszła teściowa często nas namawia na zamieszkanie u nich, mówi, że byłoby pięknie razem mieszkać i tak dalej. Ja jednak mam pewne obawy. Z jednej strony dostrzegam zalety wspólnego mieszkania, wzajemna pomoc, mniejsze koszty, większa wspólnota rodzinna, z drugiej jednak wydaje mi się, że lepiej byłoby nam żyć skromniej, ale na swoim. Mimo, że naprawdę kocham moich przyszłych teściów, to myślę o różnych sytuacjach, które mogą naszą relację zepsuć, albo nawet wpłynąć na nasze małżeństwo. Z jednej strony widzę obraz pięknej rodziny wielopokoleniowej, w której wszyscy mają do siebie szacunek, z drugiej życie pełne ciągłych sprzeczek, złości, milczenia, bo jesteśmy inni i inaczej myślimy. Może ktoś ma jakieś pozytywne doświadczenia z życia w rodzinie wielopokoleniowej? Może nie ma się czego bać i nie słuchać wszystkich, którzy w kółko powtarzają, że trzeba iść na swoje itd. Może jakieś rady? Pn lut 22, 2010 14:37 szumi Moderator Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22Posty: 5619 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Nie na darmo Pismo mówi, że 'opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną' (por. Rdz 2,24).Owszem mieszkanie z rodzicami może mieć wiele minusów. Ale może być zupełnie dobrze. Wszystko zależy od kilku zasad jakich musielibyście wszyscy przestrzegać. Swoisty 'Regulamin' wspólnego życia. Bo rodzice muszą uznać, że jesteś oddzielną rodziną i macie swoje zasady i po swojemu żyjecie. Muszą uwzględnić, że macie swoją wizję życia. Że nie mogą wam życia układać. Nawet jeśli myślą, że wiedzą lepiej. Warto porozmawiać z nimi jeszcze przed ślubem o takich zadach. Jak oni to widzą. Czy są w stanie przyjąć to, że gdy oddadzą wam to jedno piętro, to już nie będzie to ich dom, ale wasz i nie będą mieli prawa wchodzić tam jak do siebie, ale idąc tam będą szli 'w gości'. To jest ważne, dla pewnego poczucia intymności też tak ważnego dla młodego rozważyć wiele możliwych sytuacji. _________________Η αληθεια ελευθερωσει υμας... Veritas liberabit vos... Prawda was wyzwoli... (J 8, 32b) Pn lut 22, 2010 14:57 Anonim (konto usunięte) Re: mieszkanie z teściami po ślubie Łyncior napisał(a): Z jednej strony widzę obraz pięknej rodziny wielopokoleniowej, w której wszyscy mają do siebie szacunek, z drugiej życie pełne ciągłych sprzeczek, złości, milczenia, bo jesteśmy inni i inaczej co widzisz patrząc na teściów? Trudno kogoś poznać, zanim się razem zamieszka, ale pewne sygnały można odczytać... Na ile się czują mądrzejsi i ważniejsi od innych? Czy "skwapliwie" służą swoim doświadczeniem na każdym kroku, czy raczej są skłonni zostawić córce (i Tobie) własną przestrzeń życiową? Pamiętaj też, że wiele może się zmienić jak się pojawią chyba jest indywidualne. Znam ludzi, którzy się wspaniale dogadują ze swoimi rodzicami/teściami w jednym domu czy obejściu, a znam i takich, którzy by się pozagryzali gdyby mogli. Zaborczość, chęć kierowania życiem dorosłych już dzieci, właśnie przekonanie że "ja przecież wiem lepiej, myśmy już przez to przechodzili" może naprawdę zadręczyć młode małżeństwo, które przecież potrzebuje popełnić kilka własnych błędów, zrobić coś może "gorzej", ale po kolei ja mieszkam ze swoim ojczymem i bardzo sobie nawzajem pomagamy. I to nie w domu, a 50-metrowym mieszkaniu. I jemu do głowy by nie przyszło pouczać mnie jak mam wychowywać syna, czy dyktować co mam robić. Za to zawsze mogę na niego liczyć, kiedy potrzeba mi wsparcia, pomocy, czy kompana do kieliszka. Ludzie są różni, niestety nie noszą etykietek... Pn lut 22, 2010 14:58 Łyncior Dołączył(a): Wt kwi 15, 2008 14:10Posty: 22 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Patrząc na teściów widzę ich wady i zalety. Są dobrymi ludźmi, raczej nie mają potrzeby ciągłego wtrącania się do naszego życia, ale wydaje mi się, że jest coś niedobrego w tym, że chyba trochę za bardzo chcą zatrzymać córeczkę u siebie. Cieszę się, że moja narzeczona ma dobre relacje z rodzicami, ale boję się, że nie będzie końca poleceniom typu: "rozładuj zmywarkę, załaduj zmywarkę, odkurz, umyj, ugotuj, pomóż mi w tym i w tamtym", widzę, że teściowa ma dużo pracy przy domu i może chcieć żebyśmy jej cały czas pomagali. Nie ukrywam, że wolę się z nimi widzieć na obiadach niż siedzieć u nich przez cały tydzień i słuchać ich kłótni z młodszym synem - to jednak może się zmienić, bo on się niedługo wyprowadzi. Sam już nie wiem. Myślę sobie, że warto spróbować, ale boję się, że jak już tak zostaniemy, to na zawsze, albo że wyprowadzimy się kiedyś trzaskając drzwiami, nikt nie jest łatwy w pożyciu i nie wiem czy uda się tam stworzyć zupełnie oddzielną, odrębną przestrzeń naszego domu. Pn lut 22, 2010 15:20 Anonim (konto usunięte) Re: mieszkanie z teściami po ślubie No cóż, nie bierz informacji od anonimowych ludzi na forum zbyt poważnie, sam wszystko przemyśl, ale...Ja na Twoim miejscu brałbym dziewczynę i zwiewał układać sobie życie skromniej ale na własnym. Masz rację, że jak się zasiedzicie, to potem może być trudniej. Powstaną zobowiązania, narosną żale, jak wspomniałem wnuki też mogą nie ułatwić sprawy...Cokolwiek postanowicie, szczęścia życzę. Pn lut 22, 2010 15:59 Anonim (konto usunięte) Re: mieszkanie z teściami po ślubie Ja bym proponowala na poczatek zamieszkanie osobno. Mlode malzenstwo najpierw musi sie dotrzec, a glupio sie klocic, kiedy tesciowie po kilku latach, kiedy okrzepniecie, znajdziecie wlasne zwyczaje, przyzwyczajenia, podzial obowiazkow, postanowicie z tesciami zamieszkac, to bedziecie miec jakas baze. No i zona przestanie byc tylko corka, ktora sie nigdy od rodzicow nie wyprowadzila, a bedzie zona i gospodynia "na wlasnym". Tez inaczej bedzie mogla ustawic kontakty z rodzicami. Pn lut 22, 2010 16:16 panifrał Dołączył(a): Wt lip 21, 2009 17:06Posty: 96 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Jak napisał Liam, nie podejmuj decyzji pod wpływem forum - ty sam najlepiej wiesz, w jakiej sytuacji mojego dośwaidczenia wiem, że takie historie raczej dobrze się nie kończą. Teściowie/rodzice z reguły mają swoje oczekiwania, które często są sprzeczne z poglądami/potrzebami młodych ludzi. Tak było u mnie. W dodatku, ponieważ teściowie są dość zamożnymi ludźmi, ofiarowywali nam drogie prezenty, które, jak się potem okazało, wcale bezinteresowne nie były. My po roku zwiewaliśmy do wynajętego mieszkania. Odwiedzamy się kilka razy w roku i tak jest dobrze; uczucie niezależności od nich, choć związane z gorszą sytuacją materialną, jest wspaniałe!!!Cukierkowy obraz wielokopokoleniowej rodziny jest możliwy do zrealizowania tylko w reklamach. W rzeczywistości zawsze są konflikty interesów, bo niemożliwością jest, żeby ich nie było, kiedy w jednym miejscu mieszka kilkoro ludzi i do tego o sporej różnicy wieku. Musisz sobie przemyśleć sprawę, odpowiedzieć na pytanie, czy jesteś na to gotowy. Poza tym, moim skromnym zdaniem, fakt, że teściowie chcą zatrzymać córkę przy sobie nie wróży za dobrze. Jaki mają stosunek do ciebie? Pn lut 22, 2010 17:43 Łyncior Dołączył(a): Wt kwi 15, 2008 14:10Posty: 22 Re: mieszkanie z teściami po ślubie No cóż, chyba teraz dopiero widzę, że obraz, który miałem w głowie, był obrazem, na którym na pewno nie było nas. Jeżeli o mnie chodzi to mają stosunek pozytywny, choć drażni mnie właśnie to, że ciągle się pytają kiedy znów przyjedziemy itp. Z jednej strony to miłe, że chcą się ze mną widzieć, z drugiej wygląda mi czasem, jakby nie do końca zdawali sobie sprawę, że ja też mam swoje życie i swoich rodziców, z którymi chcę spędzić weekend czy święta. W ogóle to trochę mnie dziwi ich stosunek do córki, czasem poprostu wydaje mi się, że czują się opuszczeni, jednak ona ma raczej zdrowy stosunek do nich i to raczej ich problem, z którym muszą sobie jakoś sami poradzić. Tak naprawdę to chodzi bardziej o teściową. Teść raczej nie stara się nas przekonać do pozostania. Teraz tylko myślę, jak im to w końcu powiedzieć, żeby skończyć ten temat. Bo do tej pory nasze rozmowy się kończyły na "jeszcze się zobaczy" i "nie wiadomo" albo "być może". Chciałbym im po prostu powiedzieć, że nie chcę z nimi mieszkać i zastanawiam się czy ich to może urazić. edit: zapomniałem dodać, że proponują nam też wybudowanie domu obok ich, mają na tyle dużą działkę, że można ją podzielić Pn lut 22, 2010 21:11 Anonim (konto usunięte) Re: mieszkanie z teściami po ślubie A nie powiedziałeś nam jeszcze, jakie jest zdanie Twojej narzeczonej? To chyba najważniejsze? Pn lut 22, 2010 21:55 szumi Moderator Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22Posty: 5619 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Jeśli jest tak jak piszesz, to lepiej zamieszkajcie jak najdalej. I faktycznie, może po kilku latach wrócić bliżej nich (np. wybudować się na tej działce obok ich domu). Ale najpierw musi zostać zerwana ta pępowina między matką i córką, bo widać, że mamusia za bardzo kocha córunię...Po kilku latach wizyt okazjonalnych zrozumie, że bez córki może żyć,a córka bez niej też świetnie sobie radzi (oby tak było).Powiedzieć zapewne nie będzie łatwo. Ale musicie to zrobić razem. To nie może być tak, że Ty powiesz im, że nie chcesz z nimi mieszkać. Ale raczej: "nie chcemy tutaj mieszkać". A jeszcze lepiej: "Chcemy mieszkać na swoim, samodzielnie". Bo to musi być wasza decyzja, a nie Twoja. I żona musi stać w tej sytuacji po stronie męża i to bardzo zdecydowanie. By nie było tak, że Ty mówisz, że nie będziecie mieszkać, a nagle pod wpływem (być może nawet szlochającej! - musicie się na to przygotować) mamy, Twoja wybranka zacznie mięknąć i znów będzie 'zobaczymy', 'nie wiadomo', w rozwiązaniu tego problemu i wszystkich następnych _________________Η αληθεια ελευθερωσει υμας... Veritas liberabit vos... Prawda was wyzwoli... (J 8, 32b) Pn lut 22, 2010 21:57 Łyncior Dołączył(a): Wt kwi 15, 2008 14:10Posty: 22 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Właśnie!Narzeczona w rozmowach ze mną jest bardziej zdecydowana na nasze odejście, niż kiedy gadamy z nimi. Muszę z nią o tym porozmawiać. Pn lut 22, 2010 22:34 Roy Batty Dołączył(a): Śr lis 25, 2009 18:29Posty: 265 Re: mieszkanie z teściami po ślubie motto:"Wyskoczył mi pryszcz na d. Czy mam go wycisnąć czy czekać aż się wysuszy?"Z forum pomocy innego forumUważam, że człowiek, który nie jest gotów spontanicznie żyć samotnie, nie nadaje się na dobrego partnera życiowego. Ty bardziej potrzebujesz by się ktoś Tobą zajmował, albo rodzice partnerki albo my na forum. Weź chłopie się zastanów i raz w życiu zrób to na co Ty sam masz ochotę. _________________>>>>>>>>>> link <<<<<<<<<<< Pn lut 22, 2010 23:41 panifrał Dołączył(a): Wt lip 21, 2009 17:06Posty: 96 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Łyncior napisał(a): Teraz tylko myślę, jak im to w końcu powiedzieć, żeby skończyć ten temat. Bo do tej pory nasze rozmowy się kończyły na "jeszcze się zobaczy" i "nie wiadomo" albo "być może". Chciałbym im po prostu powiedzieć, że nie chcę z nimi mieszkać i zastanawiam się czy ich to może urazić. Pewnie teśiowej nie spodoba się to, że chcecie mieszkać osobno, ale coż, to jej problem. Po czasie zrozumie, że taka jest kolej rzeczy, że dzieci muszą iść własną drogą. Wiem, że czasem nie jest łatwo odmawiać, ale jest to konieczne - musisz zawalczyć o siebie. Jesli teraz tego nie zrobisz, potem możesz żałować. Wt lut 23, 2010 9:46 igor Dołączył(a): Pn cze 29, 2009 21:22Posty: 439 Re: mieszkanie z teściami po ślubie Kamala napisał(a):Ja bym proponowala na poczatek zamieszkanie osobno. Mlode malzenstwo najpierw musi sie dotrzec, a glupio sie klocic, kiedy tesciowie po kilku latach, kiedy okrzepniecie, znajdziecie wlasne zwyczaje, przyzwyczajenia, podzial obowiazkow, postanowicie z tesciami zamieszkac, to bedziecie miec jakas baze. No i zona przestanie byc tylko corka, ktora sie nigdy od rodzicow nie wyprowadzila, a bedzie zona i gospodynia "na wlasnym". Tez inaczej bedzie mogla ustawic kontakty z tę wypowiedź Kamali weź sobie Łyncior do serca. I mówię to z własnego doświadczenia bo dokładnie taki system przetestowałem osobiście (chociaż wyszło trochę przez przypadek). Oczywiście fakt, że u mnie się to sprawdziło perfekcyjnie nie oznacza, że tak samo będzie u Ciebie, ale potraktuj to jako głos praktyka w dyskusji Pt lut 26, 2010 8:06 ToMu Dołączył(a): Cz kwi 14, 2005 9:49Posty: 10063Lokalizacja: Trójmiasto Re: mieszkanie z teściami po ślubie Jestem nieco ponad pół roku po tę możliwość i mieszkamy od początku "na swoim" (mieszkanie mojej mamy). I jest to bardzo dobre. Bardzo lubię zarówno rodziców, jak i teściów - ale nie chciałbym chyba mieszkać ani z jednymi, ani z drugimi. Jest różnica wieku, więc pewnie byśmy sobie nieco przeszkadzali. Poza tym - jakby 2 rodziny funkcjonowały w jednej kuchni, jednej łazience - i pewnie tłoczno by było. A tak - mogliśmy się podocierać, otrzaskać, poznać swoje słabsze strony (które wychodzą przy zamieszkaniu razem dopiero) bez jakiegoś skrępowania przed, którymikolwiek, rodzicami. _________________Wiara polega na wierzeniu w to, czego jeszcze nie widzisz. Nagrodą wiary jest zobaczenie wreszcie tego, w co wierzysz. (św. Augustyn z Hippony)Było, więc jest... zawsze w Bożych rękach - blog | www Pt lut 26, 2010 15:50 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Dołączył: 2013-09-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 2350 7 lutego 2014, 13:17 No jak w temacie ja juz mam serdecznie dość, po ślubie zamieszkalismy u mnie bo nie mielismy gdzie mam 21 lat mąż 24 . On pracuje zarabia jakies 3000 tys na miesiac a ja mam 700 zl macierzynskiego. Planuje sie wyprowadzic, gdyż moja matka zaczyna mnie irytowac. Nie pasuje jej mój mąż mnie sie czepia i ogolnie dużo mnie ze jak wynajmiemy mieszkanie to co zrobie z dzieckiem, przeciez studiuje no i ze sobie nie poradze ze nie będzie mnie stac na niankę. Jak to jest z wami radzicie sobie same jakos? ja studiuje i nie wiem jak pogodzic jeszcze jeden rok studiów z dzieckiem i pracą bo pewnie bym musiala coś znaleść aby jakos godnie zyć. Dołączył: 2013-09-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 2350 7 lutego 2014, 13:40 Nie siedzimy na kupie, mamy duzy dom 2 piętrowy każdy ma swoj pokoj a nawet 2 stoją puste. SunriseAvenue69 7 lutego 2014, 13:43 Moja mama tak naprawde dzieckiem zajmie sie max 2 godz dziennie i to jak poprosze dzieckiem zajmuje się moja babcia ktora tez pracuje przewaznie do 14. czasem do 12 Oczywiscie moj mąż im pasował i uwazaja ze pasuje ale ciągle slysze jakies docinki na jego temat i czepianie się mnie o byle co. z jednej strony naprawdę mi Ciebie żal, bo sama dobrze wiesz, że masz małe pole manewru - my się za Ciebie dzieckiem nie zajmiemy ani nie wynajmiemy Ci niańki. Albo wstrzymujesz narazie studia, szukasz pracy i wyprowadzacie się z mężem albo... żyjecie dalej na garnuszku mamusi....Z drugiej strony... zawsze mnie zastanawiał fakt i nieodpowiedzialność ludzi, którzy nie potrafią się sami utrzymać, a dzieci sobie robią... wiem wiem wpadka to na pewno była, ale mimo wszystko Literacka 7 lutego 2014, 13:43 Mogłabyś podać przykłady co im w nim nie pasuje dokładnie? Bo byle co to różne kwestie. A nie możesz wziąć dziekanki? A potem zapisać dziecko do żłobka?Ewentualnie przenieść się na zaoczne? Edytowany przez Literacka 7 lutego 2014, 13:43 beatrx Dołączył: 2010-11-17 Miasto: Warszawa Liczba postów: 16160 7 lutego 2014, 13:44 cóż, mieszkanie z rodzicami w pewnym wieku to katorga, a już zwłaszcza jak się swoją rodzinę założyło skoro na czas studiów i tak nie masz co z dzieckiem zrobić to musisz się przez ten rok przemęczyć jakoś. przez ten czas odkładajcie kasę i może jakiś kredyt weźmiecie na budowę swojego domu albo kupno mieszkania? Literacka 7 lutego 2014, 13:45 beatrx napisał(a):cóż, mieszkanie z rodzicami w pewnym wieku to katorga, a już zwłaszcza jak się swoją rodzinę założyło skoro na czas studiów i tak nie masz co z dzieckiem zrobić to musisz się przez ten rok przemęczyć jakoś. przez ten czas odkładajcie kasę i może jakiś kredyt weźmiecie na budowę swojego domu albo kupno mieszkania? Nie szalej z tym kredytem. Oni mają naprawdę mało kasy dla siebie, jeszcze kredytu im potrzeba... kapuczino 7 lutego 2014, 13:49 Literacka napisał(a):Ja kompletnie nie rozumiem sytuacji: bierzemy ślub, ale nie mamy gdzie mieszkać. Czy ślub to skutek uboczny ciąży?a co, mają dziecko i nie maja razem mieszkać? Poza tym mają gdzie mieszkać, to właśnie mieszkanie rodziców. tak mieszka wile par po ślubie. Dołączył: 2013-09-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 2350 7 lutego 2014, 13:51 to są błahostki, on nigdy sie ani nie wymądrza ani nie odzywa zbytnio co kazą to on robi o 12 w nocy wtanie i jedzie po moją rozpieszczoną siostre na impreze, jesli ma czas zrobi wszytsko wokół domu przy samochodzie mamy itp. a Ona czepia sie o błahostki ma podejście, ze jeśli skoczy mi się macierzyński to będę go musiała prosić o każdy grosz, a jest w błędzie, On dostaje wypłatę wkładamy na jedną kopkę i mogę korzystać z pieniędzy nawet mu o tym nie mówiąc, on sam mi mówi żebym sobie kupiła to tamo, dziecku toi tamto i brała pieniądze, ale ja nie jestem rozrzutna i ile możemy pretekstu zeby sie tylko do czego przywalic i do mnie i do niego. Literacka 7 lutego 2014, 13:51 kapuczino napisał(a):Literacka napisał(a):Ja kompletnie nie rozumiem sytuacji: bierzemy ślub, ale nie mamy gdzie mieszkać. Czy ślub to skutek uboczny ciąży?a co, mają dziecko i nie maja razem mieszkać? Poza tym mają gdzie mieszkać, to właśnie mieszkanie rodziców. tak mieszka wile par po o to mi chodziło - coraz częściej spotykam się z sytuacją, gdy młodzi ludzie biorą ślub nie mając gdzie mieszkać i potem wprowadzają się do jednych lub drugich rodziców. Dziecko nie ma tutaj nic do rzeczy. I ja właśnie tych wielu par nie rozumiem - nie lepiej zaczekać ze ślubem i wspólnym mieszkaniem aż będzie gdzie mieszkać a nie u rodziców? kapuczino 7 lutego 2014, 13:51 DziewczynaNaOdwyku napisał(a): mieszkanie z rodzicami ma dużo minusów, ale też ma swoje jakieś plusy. 3700 zł na utrzymanie rodziny to nie jest dużo (dziecko rośnie więc ma swoje potrzeby). Jesteś osobą uczącą się i pracującą... więc tak z czystej ciekawości kto będzie się twoim brzdącem opiekował? ogólnie trudna decyzja. Ja sama w wieku 19 lat się wyprowadziłam z domu z przyczyn rodzinnych i rok czasu mieszkałam z koleżanką (mogłam to zrobić bo moja pensja wynosiła w tedy tyle abym mogła się utrzymać), ale studia przyszły i liczba godzin w pracy się zmniejszyła więc musiałam wybrać co jest dla mnie ważniejsze. (jak się wyprowadziłam moja mama też sporo zrozumiała i się przez ten czas zmieniła) decyzja trudna do podjęcia, ale zastanów się dwa razy zanim podejmiesz jakąś decyzję. trzymaj się ;)LOL! 3700zł to nie jest dużo?!!!!! gdzie ty mieszkasz? znam rodziny gdzie ludzie mają razem 2500zł i żyją na dobrym poziomie. Literacka 7 lutego 2014, 13:52 binnqa napisał(a):to są błahostki, on nigdy sie ani nie wymądrza ani nie odzywa zbytnio co kazą to on robi o 12 w nocy wtanie i jedzie po moją rozpieszczoną siostre na impreze, jesli ma czas zrobi wszytsko wokół domu przy samochodzie mamy itp. a Ona czepia sie o błahostki ma podejście, ze jeśli skoczy mi się macierzyński to będę go musiała prosić o każdy grosz, a jest w błędzie, On dostaje wypłatę wkładamy na jedną kopkę i mogę korzystać z pieniędzy nawet mu o tym nie mówiąc, on sam mi mówi żebym sobie kupiła to tamo, dziecku toi tamto i brała pieniądze, ale ja nie jestem rozrzutna i ile możemy pretekstu zeby sie tylko do czego przywalic i do mnie i do niego. A dokładacie się rodzicom do rachunków?Swoją drogą skoro masz siostrę to nie możesz poprosić jej o pomoc przy dziecko? Twój facet odbiera ją z imprezy, to w ramach podziękowania powinna posiedzieć z dzieckiem.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-05-14 08:17:35 pchelka_1989 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: Studentka Zarejestrowany: 2010-02-22 Posty: 173 Wiek: 20 + Temat: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówNależę właśnie do tej grupy ludzi. Pomieszkujemy sobie z moim facetem u niego w domu, a raczej w domu jego rodziców. Poza szczoteczką do zębów wprawdzie nie mam tam swoich rzeczy ale najbardziej zależy nam, żeby spać wspólnie i budzić się obok siebie. Rano mój jedzie do pracy a mnie odwozi do domu. Nam taki układ pasuje choć wolelibyśmy już mieć własne eM. Natomiast nasza koleżanka ma nieco inną sytuację. Jest z facetem pół roku (my prawie 2 lata) i to facet się do niej wprowadził. Ale już na stałe. Ma tam swoje rzeczy, ubrania. Po prostu tam zamieszkał. A Wy? Jakie macie zdanie na ten temat? Odpowiadałby Wam taki układ? A może ze względów moralnych byście się na to nie zgodziły? A może któraś z Was ma już własne pociechy w wieku 18 +? Pozwoliłybyście im na to? Uważam, temat rzeka dlatego chętnie podyskutuje na ten temat Marta 2 Odpowiedź przez Desire1987 2010-05-14 08:54:21 Desire1987 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-20 Posty: 1,282 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców No dla mnie to dziwne jest ze ze on rano odwozi Cie do domu... ja pomieszkiwałam kiedyś ze swoim byłym weekendowo. Przed ślubem trzeba ze sobą pomieszkać żeby sie poznać bo potem sie okaze ze nie jestes w stanie zniesc tego jaki Twój facet zostawia po sobie bałagan , jak musisz zbierac po nim skarpetki albo ze myje sie raz w tygodniu . Kolejna rzecz to obserwujesz jego zwyczaje dotyczące finansów, zakupy itp, żeby nie okazało się ze będziecie zyc tylko za twoje bo facet rozwala kasę na gry komputerowe i browar bo nic innego do życia mu nie trzeba . Takie jest moje zdanie. U mnie w sumie to mama powiedziała ze pozwoli mi na to dopiero jak zobaczy pierścionek... może i ma rację. " Bo Miłość boli" powiedział zając ściskając jeża... 3 Odpowiedź przez kropkiipaski 2010-05-14 09:12:16 kropkiipaski Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-14 Posty: 59 Wiek: 20 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Mieszkanie przed ślubem? I owszem! Ale nie w domu Moim jesteśmy kilka miesięcy i mieszkamy razem wsumie z przeprowadził się "tymczasowo" do mojej miejscowości przez srogą zimę, która utrudniała dojazd do pracy (mieszkał 70 km ode mnie). Początkowo wynajmował mały pokoik z łazienką. Ale tam, zero prywatności, ściany pozwalały sąsiadom na mimo wolne "podsłuchiwanie". Nadażyła się po miesiącu okazja, wynajęcia kawalerki. 35 m2. Pokój, kuchnia, łazienka, korytarzyk. Początkowo bywałam tylko na popołudnia, potem na weekendy, później na całe L4, a teraz? Choć nie było czegoś oficjalnego w stylu "zamieszkamy ze sobą" - teraz w domu rodziców jestem gościem Mieszkanie z Moim, jest bardzo fajne. Poznajemy swoje zwyczaje, zachowania, uczymy się przydatne! Często słychać, że ludzie, którzy nie mieszkają ze sobą przed ślubem, po nim są czasem bardzo zaskoczone, że to wcale nie taka naprawdę każdym, którzy nie chcą wchodzić na ślepo do głębokiej rzeki. 4 Odpowiedź przez pchelka_1989 2010-05-14 09:24:52 pchelka_1989 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: Studentka Zarejestrowany: 2010-02-22 Posty: 173 Wiek: 20 + Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówTo, że odwozi mnie do domu, wynika tylko z tego, że sama wyszłam z taką inicjatywą. Narazie tylko u niego nocuje, więc wszystkie swoje rzeczy mam w swoim domu, dlatego rano tam ląduje. Zgadzam się z tym, że warto pomieszkać przed ślubem, żeby poznać swoje zwyczaje. My, na początku przez kilka miesięcy toczyliśmy zażarte boje o to, że on chrapie a ja nie moge spać. Po tylu miesiącach przyzwyczaiłam się do tego i absolutnie mi to nie przeszkadza, choć myślałam, że nigdy tego nie zaakceptuje. Niestety wiem z własnego doświadczenia, że nie wszyscy rodzice wyrażają zgodę na coś takiego. Nawet na mieszkanie przed ślubem w oddzielnym mieszkaniu a co tu mówić o mieszkaniu u nich. 5 Odpowiedź przez pennylane 2010-05-14 09:33:00 pennylane 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-07 Posty: 2,547 Wiek: 26 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Naprawdę wciąż żyjemy w czasach, w których rodzice zabraniają młodym ludziom zamieszkać razem przed ślubem? Jestem w szoku... Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer 6 Odpowiedź przez Delta 2010-05-14 09:37:12 Delta 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-12-09 Posty: 3,250 Wiek: 29 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców może była to ich wspólna decyzja żeby zamieszkał u niej. trudno jest oceniać czy to szybko czy nie, każdy związek ma swoje tempo. jeżeli są szczęśliwi i tego właśnie chcieli, to nic innego jak tylko życzyć im szczęściaja też zamieszkałam z facetem przed ślubem, przez tydzień mieszkaliśmy u jego rodziców po czym wynajęliśmy kawalerkę w której mieszkamy do dziś -trzeci rok, a za rok bierzemy robi to na co czuje że jest gotowy -wy spędzacie noce ze sobą a oni mieszkają ze sobą dam radę 7 Odpowiedź przez margolcia 2010-05-14 09:55:03 margolcia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: groomer Zarejestrowany: 2009-12-11 Posty: 564 Wiek: już z górki Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Jestem mama dwóch młodzieńców 28 i 19 lat. I jak chodzi o starszego, to od matury mieszkał sam w mieszkaniu po ojcu, a jak poznał obecną żonę, to zamieszkali razem. Co do młodszego, to nie wyobrażam sobie, żeby mi sprowadizł dziewczynę na stałe, ale tylko z przyczyn metrażowych. Jego pokój to 7m2. Jak dziewczyna wpada w weekend, to nie ma sprawy, tymbardziej, że wiem że bierze tabletki... Tam dom Twój, gdzie kot Twój. Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami... 8 Odpowiedź przez CupraFR 2010-05-14 10:51:10 CupraFR 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: kształcę się Zarejestrowany: 2009-06-08 Posty: 3,695 Wiek: 20 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Wspólne mieszkanie tak, ale nie u rodziców.. "...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."ZdolniachaNapaleniecSpryciarz 9 Odpowiedź przez Anemonne 2010-05-14 11:13:50 Anemonne 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-08 Posty: 10,422 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Ja też nie wyobrażam sobie wspólnego mieszkania u mojej czy jego mamy (bo każde z nas mieszka tylko z tym jednym rodzicem). Po pierwsze, nie zrobiłabym tego mojej mamie, bo każdy ma prawo do prywatności we własnym domu, a mój facet byłby, jak by na to nie patrzeć, osobą z zewnątrz dla niej. Po drugie, nie chciałabym mieszkać u jego mamy, bo nie przepadam za nią, strasznie działa mi na nerwy i nie wytrzymałabym z nią jednego dnia (nie mówiąc już o tym, że w jego mieszkaniu mieszka jeszcze siostra z mężem i dzieckiem, a mają 2 pokoje - tak że nawet nie byłoby miejsca). Po trzecie wreszcie - nie wyobrażam sobie samej nie mieć prywatności, np. nie umiem sobie wyobrazić, że miałabym uprawiać z nim seks, podczas gdy mama byłaby za ścianą. Horror za kilka tygodni prawdopodobnie ze sobą zamieszkamy w mieszkaniu jego ojca, który wyjeżdża za granicę na stałe. Ani jego, ani moja mama nie ma nic przeciwko naszemu mieszkaniu ze sobą przed ślubem (tym bardziej, że ślubu i tak nie planujemy brać, ewentualnie tylko cywilny), to byłoby dla mnie wręcz niedorzeczne. 10 Odpowiedź przez bianka25 2010-05-14 11:28:33 bianka25 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-21 Posty: 2,648 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Mieszkanie razem przed nie z rodzicami, uważam, ze młodzi powinni być wspólnym mieszkaniu, sami załatwiamy i opłacamy mieszkanie. W finansach jak i w życiu codziennym, sami musimy sobie radzić, a to jest dobra szkoła życia..No i można byc Pania domu 11 Odpowiedź przez apoteoza 2010-05-14 11:36:29 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Ja mieszkam w domu mojego Ukochanego. Na dole mieszkają jego rodzice a my mamy zupełnie osobne mieszkanie na górze. Na brak prywatności nie mogę narzekac bo nawet nie musze się mijac z jego rodzicami w przedpokoju czy gdziekolwiek Napewno nie chciałabym mieć pokoju tuż obok jego rodziców, korzystać z tej samej lodówki, łazienki etc etcBardzo się cieszę, że razem mieszkany. Przyzwyczaiłam się do jego nawyków on do moich. Porozrzucane ubrania to było nic przy tym jak trzeba było zadecydować co z świętami, ten problem ciągnął się za nami dośc długo.. 12 Odpowiedź przez P&P 2010-05-14 12:47:24 P&P 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-01 Posty: 1,012 Wiek: 23 lata Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Ja w ogóle uważam, że mieszkanie z rodzicami (czy to przed ślubem czy po ślubie) nie jest najlepszym pomysłem. Wiem z doświadczenia- moi rodzice mieszkają w jednym domu z dziadkami, z tym, że dziadkowie na parterze. Nie ma takiej całkowitej swobody, jak to mówią "samowolki". Chcę sobie inaczej zaprojektować ogródek- nie mogę, bo babci się bardzo nie podoba. Babcia chce ogródek warzywny z przodu, my nie. Dlatego też ja uciekłam od tego i mieszkam z facetem BEZ rodziców Umieć żyć to najrzadziej spotykana umiejętność na Wilde 13 Odpowiedź przez gosia1989 2010-05-31 18:24:31 gosia1989 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2009-06-02 Posty: 125 Wiek: 20 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Nie wszyscy rodzice i nie na jeden raz maja takie same poglądy..u mnie wydawało by się, że ojciec jak najbardziej na luzie a mama zagorzała katoliczka i wogóle głowa całej rodziny.. jak zagra tak wszyscy tańczą a tu prosze.. siostra ze swym obecnym męzem mieszkala razem z nami prawie ze 2 lata przed slubem.. On miał częśc rzeczy u nas, po pracy wracał do naszego domu, sam w nim zostawał gdy wszyscy wychodzili, jadł, gotował, sprzatał. jak normalny członek rodziny.. po slubie 4 msc poszli na swoje:)a znów od przeszło 2 lat:) mieszka z nami MOJ facio:) nie mamy slubu.. o pierścionku też jeszcze nawet nie słyszał nikt:-P a on ma wszystkie swoje rzezczy u nas.. zrezygnowal ze swego mieszkania na prosbę kogo??? RODZICOW MYCH:) po dlugich rozmowach i namowach przeprowadzil sie do nas.. ma tu wszystko ze swego mieszkania kuchenke.. wsio wsio:) wszystko ladnie ustawione na strychu.. czeka na swoja wysluge w naszym wlasnym M:) rodzice traktuja go jak wlasnego syna.. i jest naprawde ciekawie i milo:) i któżby pomyslał??mimo gadania sasiadow, ich zrzadzenia i wogole rodzice sa w stanie jeszcze tlumaczyc jego dosc ciezka sytuacje:)a na domiar wszystkiego od zawsze mieszkamy w domu dziadkow którzy bez mojego chlopaka dnia nie sa w stanie przezyc gdy choc slowa znim nie zamienia:-PI mamy swoj wlasny jeden pokoj.. a w nim SamowoLka!!:-D 14 Odpowiedź przez malinka_23 2010-05-31 21:12:29 Ostatnio edytowany przez malinka_23 (2010-05-31 21:14:59) malinka_23 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 2 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców a_normalna napisał/a:Ciekawsze jest jak rodzice jednemu swojemu dziecku pozwalają, a drugiemu nie... ja mam kategoryczny zakaz spania w jednym pokoju z narzeczonym, a mój brat od 5 lat mieszka sobie z Ty jesteś córką, a on synem Moi rodzice też dawali synowi więcej odnośnie całego tematu, uważam, że mieszkanie przed ślubem zdecydowanie na TAK, ale nie u rodziców, tylko na swoim. Wtedy najlepiej poznać swoje wady i zalety i nikt się nie wtrąca jak trzeba wyprać, posprzątać lub ugotować. 15 Odpowiedź przez a_normalna 2010-05-31 21:22:35 a_normalna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-27 Posty: 3,025 Wiek: 22 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców malinka_23 napisał/a:a_normalna napisał/a:Ciekawsze jest jak rodzice jednemu swojemu dziecku pozwalają, a drugiemu nie... ja mam kategoryczny zakaz spania w jednym pokoju z narzeczonym, a mój brat od 5 lat mieszka sobie z Ty jesteś córką, a on synem Moi rodzice też dawali synowi więcej ale to jest cholernie niesprawiedliwe. Bo mogliby chociaż pozwolić żeby zanocował w moim pokoju (a ja z rodzicami), ale nie, bo nie. 16 Odpowiedź przez pennylane 2010-05-31 21:26:11 pennylane 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-07 Posty: 2,547 Wiek: 26 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Tak to juz jest z niektorymi rodzicami. Ja chyba dopiero teraz zauwazam jak bardzo liberalna byla moja mama, ktora pozwalala mi spac w pokoju razem z moim chlopakiem jak mialam 17-18 lat. Sama nie wiem czy jak bede matka zgodze sie na to samo. Z drugiej strony moja mama do glupich nie nalezy - i doskonale wiedziala, ze seks uprawiamy. Takie udawanie byloby wiec czysta hipokryzja z jej strony (tak samo bylo zreszta u mnie z paleniem papierosow. Pale od 16 roku zycia, od 17 w domu. Moja mama i ojczym sa nalogowymi palaczami. Gdy moja mama zapytala mnie czy pale powiedzialam otwarcie, ze tak - i ze robie to rowniez w swoim pokoju. Najpierw troche sie wzburzyla - ale potem sama stwierdzila, ze jak moze mi tego zabraniac skoro za chwile stuknie mi 18 i zgodnie z prawem sama bede mogla decydowac o swoim zdrowiu, a tym bardziej skoro od dziecka widzialam ja zawsze z papierosem) Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer 17 Odpowiedź przez malafifi 2010-05-31 23:41:30 malafifi Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-17 Posty: 93 Wiek: 30 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Mnie takie mieszkanie nie wyszło na dobre. Całkiem niedawno zaczęłam rozmawiać o legalizacji naszego związku. Jego odpowiedzią była decyzja o rozstaniu. Byliśmy jak stare dobre małżeństwo. Kochałam go robiłam za jego żonę. Kiedy chciałam nią zostać legalnie, czar jak mnie potraktował, było bardzo podłe i nieuczciwe. Mam nadzieję, że i jego ktoś tak potraktuje. Na to wygląda, że 6 lat mieszkania razem było dla niego tylko wygodne i żadnego innego celu w tym nie miał prócz tego, aby mieć darmową praczkę, sprzątaczkę, kucharkę itd... Gdybym miała szansę cofnąć czas nigdy nie zgodziłabym się na mieszkanie razem. Można poznać faceta nie zamieszkując z nim. Trzeba go tylko dobrze obserwować. Choć zabrał mi tyle mojego czasu, wiele się nauczyłam. Nie ma mowy, żebym popełniła ten błąd jeszcze raz choćbym nie wiem jak była zakochana! Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia,Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno... 18 Odpowiedź przez justynka2239 2010-06-01 08:37:12 justynka2239 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: Uczę się Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 152 Wiek: 22 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówWedług mnie mieszkanie przed ślubem to nic strasznego, teraz już się na to nie patrzy jak kiedyś, teraz to już normalne. Jednak dziwi mnie to, że odwozi Cię rano do domu. Ja mieszkam u swojego faceta - właściwie u jego rodziców i jest mi dobrze. Dużo osób by powiedziało : " Boże z teściową?? Ja bym tak nie mogła! " Jednak moja teściowa jest wyjątkowo fajna, znam ją od ponad roku i nie mogę powiedzieć o niej złego zdania. Wcześniej tylko na weekendy spałam i też nie miała nic przeciwko. Powinniście chyba porozmawiać czy chcecie, żeby tak dalej było, ja bym nie chciała, pozdrawiam 19 Odpowiedź przez luiza 37 2010-06-01 11:11:19 luiza 37 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-09 Posty: 36 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówdrodzy moi jak juz jestescie na tyle dorosli zeby mieszkac ze soba to badzcie na tyle dorosli zeby nie wisiec u rodzicow i nie uprzyjemniac im zycia ............wynajmijacie lub kupcie mieszkanie ,wtedy mozecie mowic ze dorosliscie do tego ze mozecie mieszkac wraz z partnerem....... 20 Odpowiedź przez Cath 2010-06-01 12:08:18 Cath Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 12 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Pchełka z tego co piszesz to nie mieszkasz u Niego, tylko nocujesz. Tak jak w hotelu, nic tam nie robisz tylko śpisz. Takie jest moje zdanie. W przyszłym roku wychodzę za mąż. Mamy mieszkanie, w którym praktycznie możemy już zamieszkać, ale ja nie chcę. Widujemy się praktycznie codziennie, w weekendy nocuję u Niego, czasami On u mnie. Ale zamieszkać razem chciałabym dopiero po ślubie. A to dla tego, że chcę poczuć magię ślubu, tzn. zamieszkać razem jak będziemy małżeństwem, czuć zmianę w życiu. Jak byśmy mieszkali razem przed ślubem to po co ten ślub? Co on zmieni? Nic. A tak, kiedy mieszkamy osobno to to czekanie, szykowanie tego mieszkanka, przygotowania do ślubu, jakiś tydzień przed ślubem zacząć przenosić swoje rzeczy, urządzać wspólne mieszkanie, później ślub, nowa droga życia, wspólny dom... Czy to nie jest piękne? Malafifi dobrze napisała, nie trzeba mieszkać z facetem żeby Go dobrze poznać. Będąc ze sobą 6 lat, przechodząc przez różne sytuacje, dobrze obserwować zachowanie faceta, można Go poznać. Oczywiście nie potępiam mieszkania razem przed ślubem. Szanuje zdanie i wybór innych ludzi. Sama jednak wolę poczekać jeszcze ten rok i wtedy razem zamieszkać. Niejedna maska tak się zużyła, że widać przez nią twarz 21 Odpowiedź przez a_normalna 2010-06-01 12:17:28 a_normalna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-27 Posty: 3,025 Wiek: 22 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówCath, wreszcie ktoś myśli tak jak ja Tylko my nawet nie nocujemy u siebie. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
mieszkanie z rodzicami po ślubie forum